Naziści z Księżyca i „Kurier” Pasikowskiego czyli o roli reklam w kinie

Byłam w kinie na Kurierze Władysława Pasikowskiego. Choć nie jest to film pozbawiony wad, to ośmielę się stwierdzić, że polscy twórcy w taki właśnie sposób powinni podchodzić do kręcenia kina historycznego. Słowem – podobało mi się. Bardzo nie podobały mi się jednak reklamy wyświetlone przed seansem. W szczególności – zwiastun filmu Iron sky. Inwazja, w którym pojawiają się naziści z Księżyca i Hitler ujeżdżający dinozaura. A na to wszystko patrzą obecni na sali kinowej kombatanci.

Czy ktoś tu wyłączył myślenie?

Reklamy w kinie muszą być – wszak twórcy, dystrybutorzy, a przede wszystkim multipleksy muszą na czymś zarabiać i trudno z tym faktem dyskutować. Spoty zachęcające do kupienia chipsów czy batonów, choć często bardzo głupie, w większości przypadków nie czynią nikomu żadnej krzywdy. No, może trochę obrażają inteligencję widza i sprawiają, że po dwudziestu minutach oglądania bloku reklamowego, jeszcze przed napisami początkowymi do filmu, człowiek powoli zaczyna odczuwać dyskomfort wynikający z siedzenia w nie zawsze wygodnym fotelu.

Znalezione obrazy dla zapytania kurier pasikowski

Oglądanie reklam i zwiastunów to stały element każdej wyprawy do kina, do którego przyzwyczailiśmy się tak bardzo, że zaryzykowałabym tezę, iż dawno przestały one spełniać swoją funkcję i coraz rzadziej wpływają one na nasze decyzje konsumenckie. Fakt, że zobaczyłam uroczy spot coca coli nie sprawia, iż moja ochota na zakupienie sobie puszki czy butelki nagle jakoś znacząco wzrasta. Mimo to trudno uznać, że reklamy nie mają obecnie żadnego znaczenia. Gdyby istotnie tak było, nic nie stałoby na przeszkodzie, by przed filmami animowanymi dla dzieci zachęcać do kupowania prezerwatyw albo wyświetlać trailery Pięćdziesięciu twarzy Greya czy Nimfomanki. Podobnie sprawa ma się z reklamami horrorów – zwiastuny tego typu filmów raczej nie pojawiają na seansach porannych czy przeznaczonych dla dzieci. Zgodzimy się chyba wszyscy, że słusznie.

Chociaż spoty wyświetlane przed konkretnym seansem nie stanowią jego części, w jakiś sposób powinny one być jednak spójne z tematyką filmu. A przynajmniej nie powinny one prezentować treści rażąco sprzecznych w stosunku do tych, którymi może być zainteresowany potencjalny widz. Bez wątpienia pewnym wyznacznikiem tego, co można pokazać przed seansem, jest kategoria wiekowa. Wiadomo – nie pokazuje się zwiastuna filmu dla dorosłych przed pokazem Kucyków Pony. Jest to tyleż nieodpowiednie, co z punktu widzenia reklamodawcy także bezcelowe, bo potencjalny odbiorca filmu o kucykach raczej nie będzie zainteresowany oglądaniem historii z dużą ilością wulgaryzmów, przemocy, seksu i nagości. Odnoszę jednak nieodparte wrażenie, że samo kierowanie się wiekiem potencjalnych odbiorców to trochę pójście po linii najmniejszego oporu. Bo przecież to, czy dany film został oznaczony symbolem R, czy PG jest kwestią wyłącznie uznaniową, a tytuły skierowane do tej samej grupy wiekowej mogą promować odmienne wartości, czy sposoby myślenia. Z kolei widzowie w podobnym wieku – mogą mieć zupełnie różne doświadczenia czy poziom wrażliwości. I warto wziąć to pod uwagę, komponując zestaw spotów do wyświetlenia przed filmem.

Znalezione obrazy dla zapytania kurier pasikowski

Przyznam szczerze – nie wiem, kto ustala, jakie reklamy będą pokazane przed  konkretnym seansem. Podejrzewam, że nikt i cała procedura przebiega w sposób bardzo losowy i zautomatyzowany. Może właśnie w tym tkwi problem – nie ma jednej osoby, która analizowałaby, czy obrazy pokazywane przed danym filmem aby na pewno są stosowne w tym konkretnym przypadku. I choć pojęcie stosowny wydaje się nieco mgliste i nieprecyzyjne, takie właśnie kryterium oceny należałoby tutaj przyjąć, bez wskazywania jakichś innych przesłanek, którymi równie dobrze mógłby się kierować się algorytm. Wzór nie jest w stanie wyłapać różnych kontekstów kulturowych i stwierdzić, że reklamowanie filmu o kosmicznych nazistach nie jest do końca odpowiednie w sytuacji, gdy na sali kinowej mogą znajdować się osoby pamiętające II wojnę światową, które raczej nie potrafią kpić z Fuhrera.

Podobny obraz

Przykład z Kuriera być może najbardziej przemawia do wyobraźni, ale jestem pewna, że problem nie dotyczy tylko kombatantów wybierających się do multipleksu, a całkiem sporej grupy ludzi, którzy w wielu sytuacjach, jeszcze przed rozpoczęciem seansu, czuli w kinie pewien niesmak. Byłoby dobrze, gdyby dystrybutorzy, reklamodawcy i właściciele kin doszli do podobnych wniosków.

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s