Nowe MCU – Mróz Cinematic Universe. O „Chyłce” i prozie Remigiusza Mroza

Obejrzałam ostatnio Chyłkę. Zaginięcie – serial TVN-u zrealizowany na podstawie powieści Remigiusza Mroza. Pisarza przez jednych uwielbianego, przez innych znienawidzonego, z całą pewnością bardzo płodnego, z którym mam relację dość dziwną i burzliwą, o którym nie mogę powiedzieć jednak, że go nie lubię. Jakżebym mogła, skoro spotkawszy Mroza na ulicy, oznajmiłam mu, że przez niego (a może dzięki niemu?) wybrałam sobie właśnie taki, a nie inny kierunek studiów…

Magdalena Cielecka (Chyłka - Zaginięcie)
Kiedy Remigiusz Mróz publikował na polskim rynku swoje pierwsze powieści, właśnie kończyłam gimnazjum, a jego książki (szczególnie cykl o komisarzu Forście i serii morderstw popełnianych w okolicach Zakopanego) wydawały mi się wielkim objawieniem polskiej literatury współczesnej. Z dzisiejszej perspektywy, mając trochę więcej lat i znacznie więcej przeczytanych książek na koncie, jestem w stanie dostrzec całą masę problemów, na które cierpi twórczość wspomnianego autora. Schematyczne dialogi, powtarzalność pewnych motywów i nieumiejętność nakreślenia charakterystyki postaci w ciekawy i zniuansowany sposób, bardzo głupie, czy wręcz absurdalne, rozwiązania fabularne i nagromadzenie punktów kulminacyjnych, które zamiast podtrzymywać zainteresowanie czytelnika, sprawiają, że ten rozszerza w niedowierzaniu źrenice i puka się w czoło… Jak widać – problemów jest całkiem sporo.

Być może większość niedociągnięć warsztatowych wynika z tego, że Mróz pisze po prostu za dużo i za szybko, a wydawca żałuje biednemu autorowi pieniędzy na porządną redakcję. Wystarczy sięgnąć już po kilka powieści Mroza, by zorientować się, w jaki sposób autor konstruuje narrację i postaci oraz w jakich rodzajach motywów lubuje się twórca. Ta przewidywalność i powtarzalność treści z pewnością w znacznym stopniu psują przyjemność z lektury, przez co literatury Mroza nie można nazwać wybitną. Jak się jednak okazuje – to, co nie do końca działa na papierze, dużo lepiej sprawdza się w serialu. Nie świetnie, ale całkiem znośnie i w sposób, który dostarcza widzowi sporo satysfakcji. Co pokazuje, że być może Remigiusz Mróz być może minął się z powołaniem i zamiast pisać książki, powinien zająć się wymyślaniem scenariuszy.

Powieści Mroza mają potencjał, by być ekranizowane w formie seriali. Z co najmniej kilku powodów, niekoniecznie dlatego, że osobno stanowią jakoś szczególnie porywające historie, nie. Mróz w swoich powieściach zastosował bardzo ciekawy zabieg, na który jednak niewielu komentatorów zwraca uwagę, a mianowicie – stworzył swego rodzaju literackie uniwersum. Teoretycznie bohaterowie odwiedzają miejsca istniejące naprawdę (prawicowi politycy w Wotum Nieufności chodzą na kawę do Starbucksa na Placu Trzech Krzyży, a Chyłka i Kordian z serii o warszawskich prawnikach regularnie odwiedzają Hard Rock Cafe obok Złotych Tarasów…), z drugiej jednak strony trudno powiedzieć, że funkcjonują we współczesnej polskiej rzeczywistości. Remigiusz Mróz skonstruował swego rodzaju świat alternatywny do tego, który znamy, świat ten nakreślił zaś z zaskakującą i godną podziwu precyzją. W wielu powieściach autora pojawia się chociażby telewizja NSI z programem publicystycznym Zygzakiem do celu, pierwszoplanowi bohaterowie jednych książek występują w rolach epizodycznych w innych tytułach – przykładowo: w Trawersie (stanowiącym cześć cyklu o zabójstwach na Podhalu) Chyłka ma bronić oskarżonego Wiktora Forsta…

To przenikanie się światów przedstawionych od razu powinno przywodzić na myśl komiksy i crossovery bohaterów pochodzących z różnych serii. Jak pokazał sukces Marvel Cinematic Universe (MCU) gościnne występy superbohaterów w filmach poświęconych innym postaciom – mają sens, angażują i sprawiają, że przed ekranem może zebrać się potencjalnie większa grupa odbiorców. Choć zdaję sobie sprawę, że brzmi to dość śmieszne – marzy mi się, by ktoś nakręcił jeszcze kilka seriali na podstawie powieści Remigiusza Mroza. Mało tego, chciałabym, żeby stworzono coś, co określiłabym mianem Mróz Cinematic Universe – projektu, w ramach którego powstałoby kilka różnych produkcji opowiadających różne historie, skupiających jednak tych samych bohaterów i rozgrywających się w tym samym świecie.

Podobny obraz

Czytając te słowa, wiele osób pewnie popuka się w czoło, nie zrozumcie mnie jednak źle –trochę na przekór tytułowi, nie chodzi mi o to, aby nakręcić serię na miarę filmowego uniwersum Marvela. Myślę, że w Polsce nie mamy ani warunków technicznych i finansowych, ani też odpowiedniego materiału źródłowego, który mógłby stanowić podstawę dla tego rodzaju historii. Uważam jednak, że jak najbardziej dałoby się stworzyć serialowe uniwersum stanowiące zbiór ekranizacji powieści obyczajowych. Chociażby dla przeprowadzenia pewnego eksperymentu formalnego – bo czegoś takiego w Polsce nikt jeszcze nie zrobił.

No dobrze, ale kto miałby się podjąć takiej inicjatywy? Odpowiedź jest prosta – TVN. Nie tylko dlatego, że udało mu się całkiem poprawnie zekranizować Zaginięcie Mroza. Przede wszystkim TVN ma już doświadczenie w konsekwentnym konstruowaniu spójnych światów przedstawionych – myśli wystarczy tylko pomyśleć o wszystkich produkowanych przez tę stację komediach romantycznych. W Internecie funkcjonuje nawet określenie uniwersum polskich komedii romantycznych, w domyśle: komedii romantycznych kręconych przez TVN, w których bohaterowie są zawsze piękni, młodzi, mieszkają w apartamentowcu w centrum Warszawy i poruszają się tylko po dwóch kwartałach ulic na starówce. I chociaż zdajemy sobie sprawę z tego, że życie większości Polaków nie wygląda tak jak radosna egzystencja bohaterów Planety Singli czy Listów do M., to jednak widzowie kupują ten rodzaj narracji .

Chyłka zebrała całkiem przychylne recenzje (jasne, nie jest to serial na miarę Suits czy House of cards, ale jeśli nie będzie porównywać go do zagranicznych formatów, to naprawdę przyjemnie, a w każdym razie całkiem zabawnie, się go ogląda) – czemu więc nie sięgnąć po inne tytuły Remigiusza Mroza i nie nakręcić seriali portretujących różne grupy zawodowe w naszym kraju, od prawników, przez polityków, po policjantów? Scenariusze właściwie już są gotowe. Publiczność też się znajdzie (fani twórczości Mroza na pewno tłumnie zasiądą przed telewizorami). Po co więc czekać?

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

Jedna myśl w temacie “Nowe MCU – Mróz Cinematic Universe. O „Chyłce” i prozie Remigiusza Mroza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s