Czytelnictwo leży i kwiczy czyli jak tu nie być ignorantem?

Zacznę nieskromnie – od kiedy nauczyłam się składać litery, co nastąpiło stosunkowo wcześnie, czytałam bardzo dużo. Może nie pochłaniałam jednej książki dziennie, ale gdy robiłam roczne zestawienia wszystkich przeczytanych pozycji, zwykle znajdowało się na nich około pięćdziesięciu książek. Do czasu.

Person Holding Cup of Coffee Latte

Ostatnio zauważyłam, że poziom mojego czytelnictwa spadł drastycznie, a krąg pozycji, po które sięgam, w znacznym stopniu ograniczył się do podręczników i tekstów stricte naukowych, po skończeniu których rzadko kiedy ma się siłę i ochotę, by przeczytać coś tylko dla siebie, dla przyjemności. Ta obserwacja wywołała u mnie pewną refleksję. Skoro mnie, osobie naprawdę starającej się znaleźć codziennie czas na lekturę, nie zawsze udaje się to zrobić,  dlaczego człowiek niemający wyrobionego nawyku czytania, miałby nagle zacząć sięgać po powieści? Nie widzę żadnego racjonalnego powodu. I wydaje mi się, że właśnie tu tkwi sedno problemu niskiego poziomu czytelnictwa w Polsce.

Czytanie zajmuje czas – z tym twierdzeniem trudno dyskutować. I niby można wysuwać argumenty, że przecież większość z nas jest w stanie w ciągu dnia znaleźć chociaż dziesięć minut na przekartkowanie jakiejś powieści – pociąg czy autobus wydają się do tego idealnym miejscem. Osoby propagujące ten pogląd zwykle same czytają bardzo dużo i w swoim życiu podczas podróży tramwajem pochłonęły już całe tomiszcza. Łatwo jest jednak oceniać innych, jeśli samemu nie ma się problemu, by znaleźć energię i chęci do codziennego obcowania z literaturą. Nie każdy jednak potrafi skupić się na tyle, by czytać ze zrozumieniem w komunikacji miejskiej. A po kilku godzinach spędzonych w pracy czy na uczelni, kiedy człowiek wreszcie dotrze do domu, nie zawsze ma w sobie tyle siły, by podjąć, bądź co bądź, wysiłek intelektualny polegający na zapoznaniu się z jakąś dłuższą partią tekstu. I to jest jak najbardziej okej.

Photo of Person Flipping Book Page

Skąd taka refleksja? Muszę przyznać, że w styczniu miałam wyjątkowo dobrą passę czytelniczą i po jesiennej posusze wreszcie udało mi się skończyć co najmniej jedną książkę tygodniowo. I chociaż cieszę się, że znalazłam aż tyle czasu na aktywność, którą lubię, i odczuwam z powodu mojego wyniku pewną satysfakcję, to jednak mam świadomość, że takie tempo w roku akademickim, kiedy mam milion różnych obowiązków – jest dla mnie na dłuższą metę nie do utrzymania. Bardzo chciałabym co wieczór znaleźć kwadrans na zapoznanie się z chociaż dziesięcioma kolejnymi stronami danej pozycji, wydaje mi się jednak, że zrealizowanie takiego postanowienia w moim przypadku jest nierealne. Owszem, w tym miesiącu przeczytałam ponad tysiąc stron, ale z drugiej strony – obejrzałam tak mało filmów, że aż wstyd, a karnetu do kina nie używałam od niepamiętnych czasów. Lawirując gdzieś pomiędzy różnymi wytworami kultury a codziennymi obowiązkami, wypadałoby jeszcze znaleźć czas na życie, w tym to towarzyskie. Bo w sumie po co czytać książki, jeśli potem człowiek nie ma nawet z kim o nich podyskutować?

Ten cały dość zawiły wywód ma na celu wyartykułowanie jednego tylko wniosku, który ostatnio mi się nasunął. Czytanie nie jest jakąś najwyższą istniejącą formą rozrywki. Jeśli człowiek nie czyta bądź czyta niewiele, to wcale nie znaczy jeszcze, że jest głupim ignorantem. Może po prostu nie ma aż tyle czasu, by te wolne minuty, którymi dysponuje w trakcie doby, przeznaczać jeszcze na lekturę. Warto o tym pamiętać i nie czuć się lepszym, gdy ktoś stwierdza, że ostatnią książkę przeczytał rok temu. Bo w życiu każdego człowieka (a zwłaszcza: studenta) zdarzają się okresy, gdy trudno jest znaleźć chwilę na sen, a co tu dopiero mówić o sięganiu po literaturę tylko dla rozrywki.

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

 

 

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s