Co „Kler” mówi o polskiej publiczności?

Pisanie kolejnej recenzji Kleru wydaje mi się bezcelowe – wszystko, co miało zostać w sprawie tego filmu powiedziane, zostało już powiedziane, wielokrotnie zacytowane, zanegowane i wsparte dodatkowymi argumentami. Najnowsze dzieło Wojciecha Smarzowskiego wywołuje mnóstwo kontrowersji i w ostatnich tygodniach można odnieść wrażenie, że istnieje jakiś zewnętrzny przymus posiadania opinii na temat tego tytułu. I choć niewątpliwie Kler ukazuje, tak zwyczajnie, wciągającą i szokującą historię, moim zdaniem od samej fabuły o wiele ciekawsze jest to, co się wokół samego filmu dzieje. A dzieje się sporo.

Znalezione obrazy dla zapytania kler FILM

Smarzowski, reżyserując swój najnowszy film, chciał zdiagnozować problemy polskiego Kościoła katolickiego, czy też, mówiąc ściślej – samego stanu duchownego. Można się spierać, czy reżyserowi udało się zrealizować to zadanie, a jeśli tak, to w jakim stopniu. Nawet jeżeli uznamy, że Smarzowski trochę przesadził w ukazywaniu skali patologii wśród polskich księży, to jednemu nie da się zaprzeczyć – Kler powiedział nam bardzo dużo o polskiej widowni. Co dokładnie?

Podobny obraz

Każdy musi mieć własne zdanie

Jeszcze na długo przed premierą filmu w mediach, a w szczególności w Internecie, dało się zauważyć pewną niebezpieczną tendencję – mianowicie, w złym tonie było (i nadal jest) nieposiadanie zdania na temat Kleru. Można by pomyśleć, że opinia dotycząca tego filmu urosła do rangi kwestii światopoglądowej na miarę stosunku do kary śmierci czy aborcji. Nie widziałeś jeszcze filmu? Nic nie szkodzi! Zawsze możesz przecież posłuchać i przywłaszczyć sobie argumenty innych ludzi, którzy już mieli okazję wybrać się do kina. Ewentualnie – obejrzyj dwuminutowy (mylący) zwiastun i na jego podstawie wysnuj wnioski na temat trwającego ponad dwie godziny filmu… Oczywiście żartuję, ale osobiście znam ludzi, którzy stwierdzili, że nie muszą oglądać całego Kleru, by móc wyrobić sobie na jego temat zdanie. To jest bardzo przykre, ale niestety – prawdziwe. Wydaje mi się, że jest to problem całego polskiego społeczeństwa – żywimy przekonanie, że powinniśmy się ustosunkowywać do głośnych medialnie spraw, nawet jeśli nie posiadamy wystarczającej wiedzy. A przecież brak zdania w jakiejś kwestii to naprawdę żaden wstyd.

Znalezione obrazy dla zapytania kler FILM

Patologia się sprzedaje

Nie jest tajemnicą, że statystyczny Polak do kina chodzi przede wszystkim w weekendy. Jakie więc było moje zdziwienie, kiedy razem z przyjacielem wybraliśmy się na Kler w samym środku tygodnia i… musieliśmy usiąść w pierwszym rzędzie, bo cała sala była pełna (tak na marginesie – nasze szyje bardzo cierpiały, ale było warto). Nigdy wcześniej nie zdarzyła mi się taka sytuacja, empirycznie więc sprawdziłam, że Kler cieszy się naprawdę dużym zainteresowaniem. Czego to dowodzi? Ano tego, że Polacy lubują się w oglądaniu różnego rodzaju patologii pokazywanych na ekranie. Być może tą naszą narodową skłonnością można wytłumaczyć także popularność filmów Patryka Vegi, który, używając jeszcze bardziej dosadnych środków wyrazu niż Smarzowski, ukazuje w (przyznajmy – w zbyt przerysowany sposób) nadużycia chociażby w służbie zdrowia. Mam wrażenie, że wśród polskich produkcji to właśnie filmy o trudnej, bolesnej, niejednokrotnie szokującej tematyce wzbudzają największe zainteresowanie widowni. Znacznie większe niż lekkie komedie, przy których można się jedynie relaksować. Z czego to wynika? Cóż, już kilka wieków temu poeci twierdzili, że nasz naród lubi cierpieć i się samobiczować, może więc popularność tego typu filmów ma związek z typowo polskimi cechami i tym, co nam w głębi polskiej duszy gra?

Znalezione obrazy dla zapytania kler FILM

Nie umiemy rozmawiać o filmach

Moi znajomi mają bardzo zróżnicowane, często skrajne, poglądy na temat wiary, Kościoła i klerykalizmu, co nie sprawia jednak, że rozmawiając o najnowszym dziele Smarzowskiego, skaczemy sobie do oczu i próbujemy przekonać oponenta do swoich racji za pomocą siły. Pomijając fakt, że nie należę do osób szczególnie kłótliwych – rozmawiam o filmie, pewnej fabule, którą mogę streścić, zanalizować i ocenić, czemu więc mam sprzeczać się z kimś o wytwór kultury, bądź co bądź przedstawiający pewną fikcyjną historię? Wiele osób, szczególnie w komentarzach pod recenzjami w Internecie, w ogóle nie odnosi się do Kleru jako dzieła filmowego, tylko od razu opisuje księdza-alkoholika, który dwa lata temu przed Wielkanocą wjechał po pijaku w drzewo. Oczywiście, Wojciech Smarzowski chciał wywołać pewną dyskusję na temat grzechów polskich księży, ale cały kontekst powstania dzieła nie powinien przysłaniać całej historii przedstawionej na ekranie. A ta, obiektywnie rzecz biorąc, jest ciekawa i wciągająca, Kler to tak naprawdę wielowątkowy thriller, który ogląda się w napięciu niezależnie od tego, czy jest się zdeklarowanym antyklerykałem, czy członkiem kółka różańcowego. Wielka szkoda, że nie wszyscy to zauważają i zamiast rozmawiać o strukturze filmu, grze aktorskiej i scenariuszu – spora część widowni od razu przechodzi albo do ataku, albo do obrony Kościoła katolickiego w Polsce.

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

 

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

Jedna myśl w temacie “Co „Kler” mówi o polskiej publiczności?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s