Klęska urodzaju – czyli dlaczego powinno się produkować mniej seriali

Jak pewnie większość czytelników tego bloga – lubię oglądać seriale. Nie uważam wcale, że hołdują one mało wyszukanym gustom i w każdym wypadku oferują rozrywkę przyjemną i niewymagającą intelektualnie. Wręcz przeciwnie, skłaniałabym się raczej ku twierdzeniu, że w XXI wieku telewizja często zapewnia twórcom dużo lepsze możliwości niż kino. I niby to fajnie, że w każdym momencie możemy odpalić na Netflixie jakiś nowy serial. Niby super, że właściwie co tydzień pojawia się jakaś premiera. A jednak ten przeogromny wybór czasami wydaje się przytłaczający i zamiast cieszyć – tylko widza dołuje.

Znalezione obrazy dla zapytania broadchurch

Nie tęsknię za czasami, kiedy aby obejrzeć serial, trzeba było czatować przed telewizorem danego dnia o określonej godzinie, a powtórki leciały w weekendy rano o jakichś chorych porach. Tak na dobrą sprawę, tych czasów właściwie nie pamiętam, bo gdy zaczęłam bardziej świadomie odbierać kulturę i brać odpowiedzialność za swoje wybory jako widz, VOD właśnie zdobywało pierwszych miłośników. I choć już kilka lat temu seriali dostępnych na rynku było całkiem sporo, odnoszę wrażenie, że większość opinii publicznej zgadzała się do tego, które seriale należy uznać za najbardziej warte obejrzenia. W związku z tym, że w ciągu roku pojawiało się mniej tytułów, istniało większe prawdopodobieństwo, że dwójka znajomych podczas dyskusji będzie mogła omówić swoje wrażenia dotyczące fabuły czy bohaterów danej produkcji. Odnoszę wrażenie, że obecnie trudniej się przeprowadza takie spontaniczne rozmowy. Z prostego powodu – każdy może oglądać coś innego i trudno wymagać od kogokolwiek, by znał wszystkie seriale, jakie pojawiają się na HBO czy na Netflixie. Paradoksalnie, ogromny wybór, jaki oferują nam platformy streamingowe, zamiast wzbogacać, w pewien sposób zubaża nasze życie, ponieważ pozbawia nas potencjalnej płaszczyzny porozumienia z innymi ludźmi i odbiera szansę na spontaniczne komentowanie kultury, dzielenie się emocjami i przemyśleniami.

Podobny obraz

Ktoś mógłby łatwo odeprzeć mój argument, twierdząc, że przecież ciągle istnieją seriale, o których słyszeli i które oglądają niemal wszyscy. Jednocześnie zgadzam się i nie zgadzam z tym poglądem. Bo jasne – mamy tytuły takie jak House of cards czy Gra o tron, zauważcie jednak, że oba te seriale powstały już jakiś czas temu. Jestem prawie pewna, że gdyby ktoś poprosił Was o wskazanie najważniejszej produkcji, jaką zobaczyliście w tym roku, mielibyście problem z udzieleniem odpowiedzi. Po pierwsze dlatego, że w obliczu tak dużej liczby pozycji, naprawdę trudno jest wyróżnić spośród nich tylko jedną. Po drugie zaś ilość nie zawsze przekłada się na jakość (zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że ta zależność zachodzi raczej bardzo rzadko)…

Znalezione obrazy dla zapytania la casa de papel tokio

I tutaj dochodzimy do sedna problemu. Czasami odnoszę wrażenie, że nawet jeśli po długotrwałym przeczesywaniu otchłani internetu wreszcie natrafię na jakąś interesującą pozycję – nie będzie mnie ona cieszyć tak bardzo, jak mogłaby, gdyby produkowano mniej seriali. Historie, które obiektywnie wydają się wciągające i zrealizowane z pomysłem, jakoś blakną, gdy zestawi je się z innymi produkcjami o podobnej tematyce. Netflix czy Amazon, nawet jeśli zdarzy im się nakręcić coś słabszego, zazwyczaj nie schodzą poniżej pewnych standardów. Doszliśmy więc do patowej sytuacji, w której nie wystarczy, by wytwórnia stworzyła produkt dobry. Dobrych seriali mamy całą masę. Żeby jakiś tytuł zasłużył sobie na uwagę i uznanie szerszej publiczności, musi być wręcz wybitny. Takie nastawienie na otrzymywanie towarów luksusowych, typowe dla gospodarek kapitalistycznych, w ciekawy sposób obrazuje, jak bardzo kultura popularna zdominowana jest przez kulturę szeroko pojętego Zachodu. Brnąc dalej w te ekonomiczne porównania – zastanawiam się, czy skoro światowa produkcja cały czas wzrasta, to oznacza, że z roku na rok będziemy mieć dostęp do coraz większej liczby seriali? Mam nadzieję, że jednak nie.

Bo już teraz zdarza mi się marnować cenny czas wolny na wybieranie tytułu do obejrzenia zamiast na… jego oglądanie. Przyznajcie sami – jest to nieco frustrujące.

PS: Ciekawa jestem, czy zgadniecie, z jakich seriali pochodzą zdjęcia. Jeśli jesteście w stanie zidentyfikować wszystkie, to… Albo moja teoria upada, albo po prostu oglądacie za dużo seriali 😀

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

 

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

10 myśli w temacie “Klęska urodzaju – czyli dlaczego powinno się produkować mniej seriali

  1. Pierwszy Sherlock, w drugim aktor pasuje mi do Jessici Jones, trzeciego nie oglądałam, a czwarty to na pewno Dom z papieru! 🙂 W większości rzeczy się z tobą zgodzę, jednak jakoś za bardzo mi to nie przeszkadza. Lubię wyszukiwać seriale, tworzyć listy tych, które chciałabym obejrzeć, a później polecać znajomym moje ulubione. 🙂

    Polubienie

  2. Rzeczywiście jest coś w tym co piszesz. Odkąd mam netflixa to pamiętam w amoku radości oglądałam na początku proponowane, a dziś z lubym tylko przebieramy i sfrustrowani na końcu rezygnujemy z oglądania czegokolwiek. Ze zdjęć to tylko środkowe poznaje -dziwne rzeczy.
    Pozdrawiam Cię serdecznie! 😊

    Polubienie

  3. Ciekawe spojrzenie- nigdy się nad tym nie zastanawiałam! Muszę jednak przyznać, że masz sporo racji 😉 Sama oglądam kilka tych popularnych seriali i to od niedawna. Za mną m.in. Sherlock, Stranger Things, Dark… Podczas czytania Twojego posta przyszło mi do głowy, że faktycznie różnie to bywa ze znalezieniem tematu do rozmowy. No bo jeśli znajdziesz kogoś, kto ogląda to samo co Ty? Cudownie! Przegadać można duuużo czasu. Ale ten moment, kiedy cała Twoja klasa rozmawia o nowym odcinku Riverdale, a Ty nie wiesz o co chodzi, bo serialu nigdy nie oglądałaś i nie masz zamiaru? Mehh…
    P.S. Szukanie czegoś do obejrzenia bywa drogą przez mękę 😀
    Pozdrawiam ciepło! ♥

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s