Humanisto zgiń, ścisłowcu przepadnij – o najgłupszym podziale świata

Ludzie są różni tylko na pierwszy rzut oka. Nieważne, czy jesteś niski, czy wysoki, wygadany, czy raczej małomówny – tak naprawdę liczy się tylko jeden podział. Jeśli masz pecha, zostaniesz skategoryzowany już na etapie edukacji wczesnoszkolnej, przy odrobinie szczęścia łatka humanisty bądź ścisłowca zostanie Ci przydzielona dopiero w wieku nastoletnim. I bez obaw, nawet jeśli sam nie jesteś pewny, do której grupy się zaliczasz, zawsze znajdą się jacyś życzliwi ludzie, którzy pomogą Ci się określić. Bo przecież osoby trzecie doskonale wiedzą, co Ci w duszy gra…

Chyba najwyższa już pora, by sztuczny podział na humanistów i umysły ścisłe przestał w końcu funkcjonować.

Opened Book Near Ceramic Mug

Zauważcie pewien paradoks.  Żyjemy w czasach, w których uznaje się istnienie więcej niż dwóch orientacji seksualnych. W epoce, w której można czuć się obywatelem kilku państw jednocześnie i nikt nie widzi w tym nic dziwnego. Jak więc wytłumaczyć fakt, że w XXI wieku, gdy różnorodność przedstawiana jest jako jedna z najwyższych wartości, wciąż, niekiedy podświadomie, przyporządkowujemy ludzi do jednej z tych dwóch nieszczęsnych grup – humanistów bądź ścisłowców – ignorując wszelkie odcienie szarości? Pogląd, że ludzie mogą albo być dobrzy z matematyki, albo szczególnie uzdolnieni w dziedzinach artystycznych, jest nie tylko głupi i niefunkcjonalny. Jest wręcz szkodliwy. Z co najmniej kilku powodów.

Black Click Pen on White Paper

Kim jest humanista? Osobą, która chodzi z głową w chmurach z długim szalem majestatycznie powiewającym na wietrze. Człowiekiem wrażliwym na piękno, w wolnej chwili czytającym tomiki poezji bądź oglądającym ambitne azerskie dramaty. Istotą zupełnie nieprzystosowaną do życia, bo przecież jak tu odliczyć podatek czy wymienić reflektor w samochodzie, gdy w szkole chętniej uczyłeś się o środkach stylistycznych niż o procentach i prądzie elektrycznym?

Corn Fields Under White Clouds With Blue Sky during Daytime

Kim w takim razie jest umysł ścisły? To przeciwieństwo typowego humana – twardo stąpa po ziemi, taki to sobie w życiu zawsze poradzi. Wykona w pamięci działania na bardzo dużych liczbach, w domu naprawi każde urządzenie, dzięki czemu całkiem sporo sporo zaoszczędzi na wzywaniu fachowców. Ścisłowiec lubi, jak wszystko da się dokładnie zmierzyć, zważyć i opisać, przez co ma pewne trudności z oceną wartości artystycznej rożnych wytworów kultury. Ale to przecież nic nie szkodzi – wystarczy, że umysły ścisłe napędzają naszą gospodarkę do przodu, nie muszą jeszcze zachwycać się dziełami sztuki.

Być może Was zaskoczę, ale… świat tak nie działa.

Podział na humanistów i umysły ścisłe jest błędny z samego założenia. Gdyby rzeczywiście ludzi dało się tak łatwo zaszufladkować, w społeczeństwie funkcjonowałyby dwie równie upośledzone grupy. Niektóre osoby mają wprawdzie lepiej rozwiniętą inteligencję emocjonalną, inne wyobraźnię przestrzenną czy zdolność abstrakcyjnego myślenia, ale fakt, że te właśnie zdolności są u nich bardziej dominujące, wcale nie oznacza, że dana osoba nie posiada żadnych innych cech i umiejętności. Posiada – tylko w nieco mniejszym stopniu nasilenia. Gdyby było inaczej, osoby wykonujące zawody techniczne, np. architekci, skupialiby się przede wszystkim na tym, by zaprojektowana przez nich konstrukcja była trwała i funkcjonalna, a niekoniecznie estetyczna i ciesząca oko. Lekarze, których przyjęło się uważać za umysły ścisłe, mieliby inteligencję emocjonalną rozwiniętą na zerowym poziomie. Bo skoro zdołałeś nauczyć się setek wzorów i równań chemicznych, to oczywistym jest, że matka natura poskąpiła ci innych przymiotów.  No… Nie. Na szczęście to tak nie wygląda.

activity, analytics, business

 

Dlaczego moim zdaniem ten podział jest zły i należy go zwalczać? Przede wszystkim dlatego, że przez niego już na dość wczesnym etapie edukacji dzieci są szufladkowane. Jeśli ktoś przejawia wybitne zdolności w dziedzinie matematyki, bardzo często, za przyzwoleniem rodziców i nauczycieli, odpuszcza sobie naukę przedmiotów zaliczanych do grupy humanistycznych. Bo przecież po co przyszłemu inżynierowi wiedza na temat literatury czy w ogóle kultury? Ano po to, żeby w dorosłym życiu człowiek był w stanie przeprowadzić jakąkolwiek dyskusję na temat obejrzanego niedawno filmu, przeczytanej ostatnio książki. Aby był w stanie powiedzieć coś więcej niż tylko Fajny ten nowy film Vegi. Skupianie się na rozwoju tylko jednej dziedziny życia jednostki, paradoksalnie, ma wpływ na całe społeczeństwo. Jeżeli szkoła każdego roku wypuszcza ze swoich murów tysiące umysłów ścisłych, niespecjalnie zainteresowanych uczestnictwem w kulturze, automatycznie rynek dostosowuje się do wymagań tej grupy. W rezultacie – w kinach pojawia się coraz więcej filmów niezbyt wymagających intelektualnie, za to rozrywkowych, a na Polsacie przez osiem godzin dziennie lecą paradokumenty.

abandoned, antique, close -up

 

Teoretycznie klasyfikację tę wymyślono po to, by pomóc młodemu człowiekowi się ukierunkować, rozwijać swoje silne strony i dzięki temu znaleźć pracę, odpowiadającą jego naturalnym predyspozycjom. Tyle że, znowu, w dwudziestym pierwszym wieku bardzo trudno jest ustalić, które zawody są bardziej ścisłe, a które humanistyczne. W internecie na dwóch różnych stronach znalazłam informację, że prawo to kierunek zarówno ścisły, jak i humanistyczny, choć utarło się, że na wydziały prawa aplikują przede wszystkim osoby, które w liceum były na humanie. Podobne trudności napotykamy przy próbie zaklasyfikowania chociażby ekonomisty. Musi on posiadać pewne zdolności matematyczne, to jasne, ale kiedy zapomina w swej pracy o innych ludziach i ich potrzebach, istnieje duże ryzyko, że stanie się technokratą. W rzeczywistości można wyróżnić naprawdę niewiele zawodów, w których istotne są umiejętności tylko z jednej grupy, dlatego uważam, że konieczność określania się i wybierania profilu klasy w szkole średniej przynosi więcej złego niż dobrego, a już na pewno – nie przygotowuje lepiej młodego człowieka do wyboru właściwych studiów i odnalezienia się na rynku pracy. Raczej zabija aspiracje i powoduje frustrację, bo co ma zrobić ktoś, kto kocha jednocześnie polski i matematykę, a nienawidzi historii i fizyki? Przemęczyć się w humanie czy w mat-fizie?

Nie ma czegoś takiego jak humanista i ścisłowiec. Jest tylko człowiek. Człowiek, który może mieć różne zainteresowanie, pomysły i predyspozycje, ale który z pewnością jest istotą zbyt skomplikowaną, by wrzucić ją do jednego worka wraz z połową populacji. Warto o tym pamiętać.

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

4 myśli w temacie “Humanisto zgiń, ścisłowcu przepadnij – o najgłupszym podziale świata

  1. Halo, halo. Na uczelniach ekonomicznych w Warszawie (Koźmin, SGH, SGGW) zostały przeprowadzone badania i wyszło w nich, że uczelnie te przyciągają ludzi wybitnie egoistycznie nastawionych do życia i o wybitnie niskiej inteligencji emocjonalnej. Także tego

    Polubienie

  2. A co do lekarzy to niektórzy posiadają inteligemcję emocjonalną na poziomie ameby. Ale tylko niektórzy. Myślę, że na kierunkach humanistycznych jak i na ścisłych można spotkać osoby idealnie wpisujące się w stereotyp jak i tych mniej pasujących do niego i różne odcienie szarości. Na ciągi i całki! Ludzie mają przecież dwie półkule!

    Polubienie

  3. Też uważam, ze nie warto ludzi szufladkować, bo może być to bardzo krzywdzące. Ja skończyłam bardzo ścisłe technikum, a teraz studiuje humanistyczny kierunek i odnajduje się i tutaj, i tutaj na tyle dobrze, ze ciężko by mi się było zaszufladkować do jednej konkretnej szufladki.

    Polubienie

  4. Akurat architekci to humaniści, zajmujący się ładnym wyglądem – konstrukcje robią właśnie konstruktorzy i czasem pytają urocze architektki, do czego mają ten podciąg, jak już ścianę dla widoku przesunęły sobie o metr, a ona nośna była… I lekarze mają niską emocjonalną, bo by nie wytrzymali w zawodzie… A poza tym zgadzam się, że to okaleczanie młodych ludzi i przydałoby się, by wszystkich uczyć jak najwięcej… tylko jak to się ma do postulatów ograniczania wkuwania na pamięć i zmniejszenia obciążenia, bo te biedne dzieci takie przepracowane, trzeba je uczyć myślenia, a dane sprawdzą sobie w wiki… 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s