„Bo oni mają zbyt białe zęby” – o filmach kostiumowych

W dyskusjach na temat jakości filmów kostiumowych zawsze rozwala mnie argument mojej ciotki, która twierdzi, że dana historia jest zbyt mało realistyczna, ilekroć zauważy, że aktorzy mają zbyt białe uzębienie. No bo przecież w średniowieczu nikt nie mógł mieć aż tak białych zębów, ani lśniących włosów! Zgoda – standardy higieny, a co za tym idzie także kanony piękna, zmieniały się na przestrzeni wieków. Ale czy rzeczywiście zadaniem filmu kostiumowego jest ich dokładne odwzorowywanie?

Podobny obraz

Co decyduje o tym, że film czy serial kostiumowy możemy uznać za dobry? Aż chciałoby się odpowiedzieć, że precyzja, z jaką oddano ducha dawnych czasów. Podobieństwo fizyczne aktorów  do postaci historycznych. Ogólny rozmach produkcji w ukazywaniu wielkich bitew czy słynnych pojedynków. Jasne, wszystkie te elementy są szalenie istotne. Ale moim zdaniem nie najważniejsze. Bo o ile w przypadku dokumentalnych filmów historycznych chodzi o przekazanie widzom jak największej liczby faktów i informacji, o tyle filmy kostiumowe spełniają zupełnie inne zadanie. Niech podniesie rękę ten, kto oglądał Przeminęło z wiatrem po to tylko, by prześledzić etapy wojny secesyjnej. Brak chętnych? No właśnie. Wszak filmy kostiumowe oglądamy po to, by przeżywać dramaty i miłości bohaterów, śledzić ich burzliwe losy i starać się przeniknąć do ich wnętrza. Tło historyczne w tego typu opowieściach zawsze pozostaje tylko tłem.

Znalezione obrazy dla zapytania pride and prejudice colin firth

Nie uważam bynajmniej, że powinno istnieć przyzwolenie na naginanie faktów. Przedstawianie kontrowersyjnych wydarzeń i postaci w lepszym świetle zawsze budzi pewną wątpliwość, i słusznie (co nie oznacza oczywiście, że taki zabieg w każdym przypadku należy potępiać – czasami warto pokazać na ekranie bardziej ludzką stronę bohaterów, którzy zapisali się niekoniecznie złotymi zgłoskami na kartach historii).  Czego jednak nigdy nie mogłam zrozumieć, to faktu, że niektórzy oceniają często filmy kostiumowe tylko na podstawie wyglądu fizycznego aktorów. Weźmy na przykład te zbyt białe zęby. Jasne, w średniowieczu zapewne nawet przedstawiciele wielkich europejskich rodów mieli problemy z higieną jamy ustnej. Czy to jednak oznacza, że aktorka wcielająca się w postać pięknej księżniczki, ukochanej dzielnego rycerza w jakimś dramacie historycznym, powinna mieć próchnicę? Albo skoro ludzie kiedyś myli się dużo rzadziej, to czy wszyscy bohaterowie powinni mieć przetłuszczone włosy? Moim zdaniem niekoniecznie. Jeśli reżyser nie chce np. w naturalistyczny sposób ukazywać losów jednostki w czasie wojny – nie widzę nic złego w tym, że postaci przedstawione na ekranie bardziej odpowiadają współczesnym kanonom piękna niż tym właściwym epoce, w której rozgrywa się akcja. Wykorzystanie takiego zabiegu bardzo łatwo uzasadnić i obronić. Wszak gdyby aktorka grająca główną rolę zbytnio odbiegała od standardów urody uznawanych w XXI wieku, przeciętnemu widzowi mogłoby być trudno wyobrazić sobie, czemuż to wszyscy panowie na ekranie tak lgną do tej piękności.

Znalezione obrazy dla zapytania rodzina borgiów

Oczywiście – każde odejście od realiów epoki powinno być bardzo subtelne, przemyślane i, choć trochę, prawdopodobne. Henryk VIII ma równe, białe zęby? Okej, może miał szczęście i taki właśnie się urodził. Włosy Rasputina lśnią czystością?… Dobra, zły przykład, w to akurat trudno uwierzyć. A zatem – włosy Lucilli w Gladiatorze przez cały film wyglądają na świeżo umyte i ułożone? Cóż, jako siostra cesarza mogła sobie pozwolić na codzienne korzystanie z łaźni. Są jednak pewne szczegóły, w które nie da się uwierzyć, nawet, gdyby człowiek bardzo chciał. Na przykład manicure. Najlepiej hybrydowy. W XV wieku, albo w ogóle w starożytności. Nie. Nie. I jeszcze raz nie! Albo wyraźnie widoczne mięśnie brzucha u kobiety w serialu historycznym rozgrywającym się XVII wieku, kiedy w Europie króluje barok, a kobiety dążą raczej do posiadania bardziej obfitych, rubensowskich kształtów niż do atletycznej, wysportowanej sylwetki. Jestem w stanie przymknąć oko na drobne niezgodności w ukazywaniu realiów historycznych, ale jednak najważniejsze elementy danej epoki powinny zostać wiernie odzwierciedlone. A do takich elementów zaliczyłabym strój, budowę ciała i sposób zachowywania się bohaterów.

Ciekawa jestem, jakie elementy Waszym zdaniem powinny zostać spełnione, by uznać dany film kostiumowy za dobrze zrealizowany. Wydaje mi się, że mam dosyć duży poziom tolerancji na absurdy pojawiające się w tego typu produkcjach, dlatego chętnie się dowiem, jakie kryteria bierze pod uwagę bardziej wymagający widz.

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

5 myśli w temacie “„Bo oni mają zbyt białe zęby” – o filmach kostiumowych

  1. a po drugie: kto chciałby w tych czasach oglądać brudasów z przetłuszczonymi włosami i żółtymi zębami? 😉 Nie, żebym miała cokolwiek do takich ludzi. Jednak lepiej się ogląda (tak mi się wydaje) ułożonych, kolorowych i pięknie zrobionych aktorów.
    Pozdrawiam Cię!

    Polubienie

  2. Rozumiem niektóre wybory twórców uwzględniające estetykę.
    Byłam niedawno na wybitnie obrzydliwym filmie, którego akcja toczyła się na planecie, gdzie rozwój zatrzymał się na średniowieczu. Ile tam było gówna, błota, brzydoty, wyłamanych zębów, deformacji… Gdyby każdy film tak wyglądał, to wolałabym nie oglądać…
    Dlatego białe zęby w takich filmach są u mnie raczej pretekstem do żartu, niż obrzucania obelgami.

    Polubienie

  3. Jednak pewna ‚zbliżoność’ do oryginału w zakresie urody byłaby wskazana. W „Tudorach” młodziutka Maria, córka Henryka VIII, wyglądała jak aniołek. Po czym przeskok do „Elżbiety” i tam już Krwawa Mary zgodna z portretami, czyli brzydka. Mój ślubny, biedaczek, nie chciał uwierzyć, że zgodna z rzeczywistością była brzydula, był przekonany, że to propaganda 🙂 Czasem, ale nie za często, dziwi mnie wtłaczanie XXI W w kostiumy – przy pozostawieniu mentalności, gdzie ludzie ze średniowiecza może i mogli mieć białe zęby, bo cukier był dobrem luksusowym, ale nie mogli myśleć, jak my, bo jednak realia były inne. Mieli ‚bojaźń bożą’ czy przekonanie o konieczności posiadania potomstwa – a jego brak był karą za grzechy lub nieszczęściem, ale nie wyborem.

    Polubienie

    1. W przypadku „Tudorów” dochodzi jeszcze jeden problem – niekonsekwencja twórców. Idealnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której reżyser, jeśli już decyduje się na nagięcie realiów, trzyma się swojej wizji przez cały czas. Albo brud, smród i makabra, albo cukierkowy obraz przeszłości 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s