Praca i studia – czy to ma sens?

Ostatnio byłam świadkiem ciekawej rozmowy z gatunku Kiedyś było lepiej… vel. Ta dzisiejsza młodzież. Otóż, znajoma mojej ciotki, pracująca jako wykładowca akademicki, stwierdziła, że łączenie pracy i studiów nie ma żadnego sensu, bo studenci zamiast na nauce skupiają się tylko na zarabianiu pieniędzy, a uczelnię odwiedzają chyba tylko wtedy, gdy przystawi się im pistolet do skroni. W części przypadków – pewnie jest to prawda. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że w Polsce pracę i naukę łączy ponad 60% studentów, to taka opinia wydaje mi się bardzo krzywdząca.

Na wstępie od razu zaznaczę, że nie uważam wcale, iż istnieje jakiś odgórny przymus podejmowania pracy w czasie studiów. Spotkałam się już z opiniami, że dorosły, dwudziestokilkuletni człowiek, który wciąż ciągnie pieniądze od rodziców, niewiele różni się od pasożyta, że takie zachowanie jest nieodpowiedzialne, infantylne itd. itd. No cóż – prawda jest taka, że nie na każdym kierunku studiów można sobie pozwolić na podjęcie pracy bez uszczerbku na wynikach w nauce. Wolałabym jednak, żeby przyszły lekarz, który być może kiedyś będzie mnie kroił na stole operacyjnym, nie uczył się anatomii po nocach, po tym, jak zmęczony wraca do domu po całym dniu na uczelni i wieczorze spędzonym w pracy. Czasami nie da się pogodzić zatrudnienia i nauki bez szkody dla tego drugiego – i zależy to nie tylko od kierunku, ale także od indywidualnych możliwości intelektualnych. Jeśli człowiek wie, że zmęczenie i mniejsza ilość czasu spowodują u niego znaczny spadek wyników na uczelni, wtedy może rzeczywiście należy odpuścić i skorzystać z tego, że rodzice wykazują wolę utrzymywania jeszcze przez jakiś czas swojego dorosłego dziecka. Mam jednak poczucie, że w wielu przypadkach, jeśli tylko ma się minimalną zdolność organizacji czasu – warto spróbować połączyć studia z dorabianiem po godzinach. Bo to, po prostu, przynosi mnóstwo korzyści. Nie tylko finansowych.

Ideałem byłoby znalezienie, już na pierwszym roku, stanowiska związanego z kierunkiem naszego kształcenia. Rozwiązanie to wprawdzie wspaniałe, ale w wielu przypadkach nierealne, dlatego wielu studentów ląduje w gastronomii czy innych usługach. Praca na stanowisku kelnerki czy barmana raczej średnio koresponduje z obowiązkami przyszłego prawnika czy filologa, więc czy z zatrudnienia na takich, bądź co bądź, kiepskich stanowiskach można wynieść jakieś korzyści? Jak najbardziej.

photo-1515378791036-0648a3ef77b2

Być może podchodzę do sprawy nieco zbyt idealistycznie, jednak uważam, że zanim ktoś podejmie pracę na wysoko postawionym, dobrze płatnym stanowisku, powinien trochę popracować jako zwykły wafel. Wiecie – pomęczyć się na zmywaku, postać na kasie, zobaczyć, jak to jest zarabiać najniższą krajową. Myślę, że to pozwala dobrze poukładać sobie w głowie, nabrać szacunku do pieniądza i do innych ludzi. A na pewno uczy, jak nie zachowywać się w knajpie czy w sklepie, kiedy samemu występuje się w roli klienta. Niepłacenie za chusteczki do nosa banknotem pięciusetzłotowym z Sobieskim, nierozmawianie przez telefon, kiedy podchodzi się do kasy, używanie słów proszę i dziękuję – to są niby takie podstawowe zachowania, o których jednak niektórzy zapominają. A warto by o nich pamiętać, tak po prostu, żeby nie wyjść na chama.

Pracując i studiując jednocześnie nie trzeba być wcale mistrzem w planowaniu i ogarnianiu czasoprzestrzeni, jednak bez wątpienia łączenie tych dwóch sfer życia w dużym stopniu rozwija umiejętność organizacji czasu. Oraz zarządzania pieniędzmi. Fakt, na studiach zwykle zarabia się jakieś grosze, ale i tak są to większe sumy niż te, którymi człowiek dysponuje jeszcze chociażby w liceum. O oczywistościach, takich jak możliwość wpisania sobie jakiegokolwiek stanowiska do CV – chyba nie muszę wspominać. Istnieje jednak jedna zaleta pracy na studiach, o której rzadko się wspomina, a która, w moim odczuciu, jest bardzo istotna. Mianowicie – okazja do poznania nowych znajomych. Jasne, wszędzie można spotkać na gburów i mruków, ale jeżeli akurat w miejscu pracy trafi się na naprawdę miłych, ciekawych znajomych, trzeba umieć to docenić. Myślę, że dobrze jest poszerzyć swój krąg znajomych o osoby także spoza swojego wydziału czy swojej uczelni. Zwyczajnie, po to, żeby dodać życiu trochę kolorów.

photo-1483808161634-29aa1b0e585e

Łączenie pracy z nauką to nie żadna fanaberia, ale w dzisiejszych czasach właściwie norma. Ideałem byłaby sytuacja, w której zarówno studenci poważnie traktują swoje uczelniane obowiązki, jak i wykładowcy poważnie traktują pracujących studentów. Jak jednak dobrze wiadomo – ideał nie istnieje. Więc chyba jeszcze trochę będziemy się musieli mierzyć z profesorami i doktorami, którym nie mieści się w głowie, że student może spędzać czas inaczej niż z nosem w książce.

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!
Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

3 myśli w temacie “Praca i studia – czy to ma sens?

  1. Wiesz co, ja wiem, że sporo ludzi pracuje na studiach, bo musi, bo studia są drogie, a nie wszyscy rodzice mają możliwość utrzymywania dzieci przez dodatkowych pięć lat (zwłaszcza, gdy ktoś studiuje w innym mieście i trzeba mu zapewnić noclegi).
    Ale znam bardzo dużo osób, które poszły do pracy, żeby sobie dorobić i ich wyniki na studiach ucierpiały. Bo problem jest taki, że czy to dobry pomysł widać przeważnie po czasie – na bieżąco się wydaje, że przecież jest okej, przecież to tylko kartkówka, coś się poprawi, na coś się czas znajdzie… Ale może to kwestia, że kończyłam dosyć mocno czasochłonny kierunek.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s