Kiedy historia staje się historią?

W zeszłym miesiącu na Netflixie pojawił się dokument opowiadający o atakach terrorystycznych w Paryżu z 13 listopada 2015 roku. Dokument, który choć może nie stawia tamtych wydarzeń w nowym świetle – zmusza do refleksji. Oglądając wywiady ze świadkami zamachów, próbowałam sobie przypomnieć, co ja właściwie robiłam w ten pechowy piątek trzynastego. Fakt, że przyszło mi to z taką trudnością, skłonił mnie do pewnych rozważań natury historiozoficznej.

Kiedy jakaś sytuacja przestaje funkcjonować w przestrzeni publicznej jako bieżące wydarzenie polityczne, a staje się jedynie odmętem przeszłości? W momencie, kiedy stacje telewizyjne kończą z codziennym pokazywaniem jakiegoś incydentu w wiadomościach? Wątpliwe kryterium, biorąc pod uwagę fakt, jak szybko media w dzisiejszych czasach tracą zainteresowanie newsem. Mój wychowawca w liceum powiedział kiedyś, że dane wydarzenie można uznać za historyczne wtedy, gdy zaczynają się o nie kłócić historycy, a nie politycy. I ten sposób rozróżnienia nie wydaje mi się jednak do końca trafiony, bo przecież w Polsce wciąż toczone są zażarte dyskusje na temat drugiej wojny światowej – i to wcale nie na poziomie akademickim, nie w salach wykładowych, tylko w błysku reflektorów i z intencją wpływania na aktualną sytuację polityczną. Kampania wrześniowa, konferencje w Jałcie i Poczdamie, Holocaust – to wszystko są wydarzenia, które w pewnym stopniu wciąż kształtują rzeczywistość, w której żyjemy. A przecież niewiele już osób zostało, które widziały okrucieństwa wojny na własne oczy, nie powinniśmy więc mieć wątpliwości, że należą one już do historii.

Gdzie więc przebiega granica?

Być może wytyczanie granicy między historią a wydarzeniami najnowszymi powinno się odbywać na podstawie odniesienia do naszej, subiektywnej i niedoskonałej, pamięci. Jeżeli, myśląc o jakimś istotnym dla losów świata fakcie, widzimy je już jak przez mgłę i bez zerkania na wikipedię nie jesteśmy w stanie uporządkować chronologicznie rozwoju wypadków – dane wydarzenie można uznać za wystarczająco oddalone w przeszłości. Ludzie mają jednak lepszą bądź gorszą pamięć, wiadomo. Czy nie istnieje zatem jakieś bardziej obiektywne kryterium? Moim zdaniem istnieje.

Filmy dokumentalne na temat bieżących wydarzeń, powstają bardzo szybko – nie raz nawet w kilka czy kilkanaście dni po jakiejś rewolucji, przewrocie czy katastrofie. Zauważcie jednak, że na pierwsze filmy fabularne oparte na faktach powstają zwykle nie wcześniej niż na kilka lat po wystąpieniu danej sytuacji. World Trade Center z Nicolasem Cagem powstał dopiero pięć lat po zamachach na nowojorskie wieże, a Big Short, opowiadający o początku światowego kryzysu gospodarczego w 2008, miał swoją premierę w roku 2015. Aby móc pokazać na ekranie losy fikcyjnych bohaterów osadzonych w konkretnym, ciekawym momencie historii, trzeba nabrać wobec danych wydarzeń dystansu. Z szumu medialnego i głosów tysięcy komentatorów należy wyłowić to, co dla całej sprawy najistotniejsze. Filmy dokumentalne skupiają się na analizowaniu krok po kroku konkretnych zdarzeń – w filmach fabularnych te same zdarzenia stanowią jedynie tło dla innych opowieści. I być może to w momencie, w którym zamiast relacjonować jakieś fakty, potrafimy je twórczo wykorzystywać i reinterpretować – właśnie w tym momencie dany epizod odchodzi do historii.

Takie rozważania mnie naszły przy oglądaniu 13 listopada: Zamachy w Paryżu. I zgodnie z moją teorią, zamachy te, choć miały miejsce już prawie trzy lata temu, wciąż wydają się niestety niepokojąco zbyt bliskie i aktualne.

Jeśli podobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!
Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

3 myśli w temacie “Kiedy historia staje się historią?

  1. Historia jest terminem wieloznacznym i stąd wynika problem w wytyczeniu jej ram. Co do powstawania filmów – aby powstał film z fabułą i wszystkimi innymi bajerami potrzeba czasu – dlatego nie powstają tuż po wydarzeniu (jak na przykład memy). Samo twarde rozróżnienie między historią a bieżącą też uwazam za niezbyt trafione. Nie tylko historia kształtuje rzeczywistość ale rzeczywistość (niestety) kształtuje historie. Jako przykład niech będzie cesarz klaudiusz – postać postrzegana negatywnie przez dwa tysiąclecia nagle zupełnie zmieniła swój obraz przez książkę bodajże Gravesa (not sure co do nazwiska, książka – bardzo dobra nota bene – nazywała się „ja, klaudiusz”).

    Polubione przez 1 osoba

  2. Właśnie mi uświadomiłaś, że od tego wydarzenia minęły już 3 lata! 😮 Niemożliwe … Pamiętam, jakby to było dziś … Czy tylko mnie czas tak niesamowicie ucieka?

    A może wszystko, o czym mówimy w czasie przeszłym możemy uznać za historię? 🙂

    Pozdrawiam serdecznie i dodaję do mojej listy czytelniczej 🙂

    Jeśli masz ochotę wpaść do mnie na http://www.moja-kraina-tworczosci.blogspot.com to zapraszam 🙂 Jeśli jednak nie to i tak będę wpadać do Ciebie 🙂

    Trzymaj się ciepło!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s