Filmy nienakręcone, książki nienapisane

Jest wieczór. Coś byście obejrzeli, coś byście przeczytali. Nawet zrobiliście już sobie herbatę na seans, ale i tak zdążycie ją wypić, zanim po przescrollowaniu całej listy na Netflixie, dojdziecie wreszcie do wniosku, że nie wiecie, na co tak właściwie macie ochotę. Brak zdecydowania rzeczywiście może być pewnym problemem, wyobraźcie sobie jednak męki kogoś, kto doskonale wie, jaką historię chciałby zobaczyć na ekranie, tylko… Nikt jej jeszcze nie nakręcił.

Mam w głowie co najmniej kilka pomysłów na książki albo filmy, które, gdyby tylko zostały zrealizowane przez kompetentnych ludzi, mogłyby się okazać naprawdę porywającymi opowieściami. Nie chciałabym broń Boże sama brać się za tworzenie tych dzieł – jedyne, czego bym sobie życzyła, to naciśnięcie odpowiedniego klawisza i beztroskie oglądanie, jak ktoś spełnił moje marzenie i przeniósł na ekran historię, którą zawsze chciałam zobaczyć. Podobno w dziedzinie kultury i sztuki wszystko już powiedziano i nikt nie może już nic dodać. Śmiem wątpić – bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że tyle wspaniałych tematów pozostaje wciąż niewyeksplorowanych?

Przedstawiam Wam kilka pomysłów na książki/filmy, po które chętnie bym sięgnęła, ale niestety – nie mogę, bo nie istnieją. Niektórych z nich szukałam naprawdę uważnie, nic jednak nie znalazłam, mogłam jednak coś przeoczyć, jeśli więc znacie jakieś teksty kultury o tematyce podobnej do przedstawionej poniżej – bardzo proszę, dajcie mi znać w komentarzu.

1.Saga rodzinna, czyli jak mój prapraprapra…dziad zszedł z drzewa

Kiedy na polskim w liceum usłyszałam o wielkim życiowym projekcie Emila Zoli, polegającym na opisaniu w serii książek losów kolejnych pokoleń jednej rodziny – od razu stwierdziłam, że to fascynujący koncept. Ale dlaczego by nie pójść o krok dalej? Opisane przez Zolę losy rodziny Rougon-Macquartów obejmują tylko wydarzenia z czasów II Republiki Francuskiej. A gdyby tak ktoś napisał serię rozpoczynającą się sceną zejścia protoplasty rodu z drzewa? Taka saga mogłaby służyć również jako świetny podręcznik do historii – a na pewno ciekawszy niż te drukowane przez wydawnictwa naukowe. Bo, nie oszukujmy się, nie każdego interesuje historia geopolityczna, powstawanie królestw i bitwy wielkich armii. Dla wielu czytelników losy jednostek, ich prywatne namiętności i dramaty są o wiele bardziej fascynujące, więc myślę, że taka publikacja, nawet jeśli nie zasługiwałaby na miano arcydzieła, to na pewno można by ją nazwać dziełem wielkim.

2. Szczypta magii, szczypta realizmu i dużo kolorów

Nie potrafię wskazać jednej mojej ulubionej książki, z całą pewnością jednak Sto lat samotności Gabriela Marqueza to powieść, która dotychczas wywarła na mnie największe wrażenie. Nigdy wcześniej, ani nigdy później, nie czytałam książki, którą chłonęłabym wszystkimi swoimi zmysłami i którą jak najszybciej chciałam skończyć, jednocześnie tak bardzo rozciągając czytanie w czasie, by jak najdłużej pozostawać w tej historii. Magiczna aura i egzotyczny klimat bijący z każdej strony Stu lat samotności, sprawia, że powieść Marqueza nie tyle się czyta, co się jej doświadcza. W przypadku tej książki bardzo biję się z myślami, nie mogąc zdecydować się, czy chcę, żeby ktoś ją zekranizował, czy też powinnam sobie wybić ten pomysł z głowy. Bo z jednej strony, gdyby znalazł się jakiś reżyser, który naprawdę rozumie i jest zafascynowany tekstem źródłowym – myślę, że powstałby film wybitny. Z drugiej jednak… Zawsze istnieje ryzyko, że za produkcję filmu weźmie się twórca bez pomysłu i talentu, który zamiast kręcić autorskie kino, może co najwyżej wyreżyserować scenę po napisach w jakimś Kapitanie Ameryce czy Thorze. Stu lat samotności z wypaczonym przesłaniem bardzo nie chciałabym zobaczyć.

3. Porozmawiajmy o śmiesznych kotach

Nie… Tak serio, to era filmików ze śmiesznymi kotkami i pandami na YouTubie skończyła się chyba w okolicach 2007 roku. Od tego czasu YouTube bardzo się rozwinął i sprofesjonalizował, a dla wielu osób platforma stała się opiniotwórczym źródłem informacji o roli porównywalnej do roli prasy czy telewizji. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi – YouTube fascynuje mnie jako medium, jako platforma, jako arena wymiany myśli i kształtowania poglądów. Aż dziwne, że nie powstają na ten temat całe rozprawy naukowe albo popularnonaukowe, analizujące społeczność YouTube’a z punktu widzenia socjologii czy antropologii. Szukałam takich pozycji. I nie znalazłam. Wujku Google, naprawdę, kiedy szukam książek na temat YouTube’a, to nie chcę czytać Wybuchających Beczek Krzysztofa Gonciarza…

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!
Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

3 myśli w temacie “Filmy nienakręcone, książki nienapisane

  1. Ad.1. Może nie tak ambitnie, ale jakaś saga nordycka została opisana na przestrzeni 200 lat. Z tego co sam czytałem – lekko naciagając o jednej rodzinie to cykl Diuna (tylko Frank Herberta, reszty nie polecam), pokolenie po pokoleniu nie ma, ale akcja rozgrywa się w 6 tomach na przestrzeni 14000 lat.

    Ad.2. Nie rozumiem fenomenu tej książki. Ale kiedy do niej dotarłem miałem już dekady czytania rzeczy złych, dobrych czy wspaniałych. Fakt, nie widzę tego jako filmu… może serial, ale z zacięciem do filmu kinowego. Z drugiej strony Miłość w czasach zarazy – uważam, za dobrą ekranizację, więc może jest szansa na dobre 100 lat?

    Ad.3. Znajdziesz tytuły w innych wyszukiwarkach. Google skutecznie je omija, publikacje nie stawiają w dobrym świetle youtube – przez chwilę siedziałem od strony finansowej w tym segmencie, poza kanałem dystrybucji niewiele różni się od produkcji telewizyjnej – jedynym silnym atutem jest natychmiastowa statystyka.

    Fajnie piszesz.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s