Wszystkie grzechy plakatów filmowych

Właściwie skonstruowana reklama powinna skłonić konsumenta do zakupu nawet najbardziej tandetnego i beznadziejnego produktu, który, podany w ładniej formie, prezentuje się dużo lepiej niż przeciwnie – każdy, kto skończył dziesięć lat, powinien mniej więcej orientować się, jak działają reklamy. W przemyśle filmowym najwyraźniej jednak osoby odpowiedzialne za kampanie promocyjne nowych tytułów nie zawsze wiedzą, jak zabrać się do swojej pracy. W efekcie – powstają plakaty, które nie tylko nie skłaniają widzów do oglądania słabych filmów, ale wręcz zniechęcają nas do wybrania się do kina na filmy wartościowe.

Istnieje kilka grzechów głównych plakatów filmowych. Nie chcę pisać polskich plakatów, gdyż problem dotyczy także innych krajów,, jednak jako że jesteśmy w Polsce, pomyłki i niedociągnięcia naszych rodzimych dystrybutorów są dla nas najbardziej widoczne. I na nich się skupmy.

Grzech 1

Komedia z białym plakatem i Karolakiem

Nie jestem pewna, kto po raz pierwszy użył tego wyrażenia, musicie jednak przyznać, że pasuje idealnie i w kilku słowach bardzo trafnie opisuje sposób reklamowania polskich komedii romantycznych. Czasami odnoszę wrażenie, że istnieje jakiś ograniczony rejestr aktorów, których można zatrudniać do tego typu filmów i że reżyserzy nie mogą nawiązywać współpracy z osobami nieznajdującymi się na liście. W efekcie w większości komedii romantycznych widzimy te same twarze, w dodatku ci sami aktorzy grają zwykle postaci o bardzo podobnym charakterze (czego symbolem stał się Tomasz Karolak). Nie dość więc, że na plakatach reklamowych przewijają się w kółko Piotr Adamczyk, Maciej Stuhr czy Agnieszka Więdłocha, to jeszcze wszystkie afisze utrzymane są w podobnej tonacji kolorystycznej – a mówiąc bardziej precyzyjnie, wszystkie są białe.  Producenci w ten sposób sami strzelają sobie w stopę, bo jeśli wszystkie materiały promocyjne są do siebie tak bardzo podobne, nietrudno pomylić jeden film z drugim. A przecież celem reklamy jest wyróżnienie danego produktu, w tym przypadku filmu, spośród dziesiątek innych, prawda?

 Grzech 2

Przypadek pana Vegi

Patryk Vega w promowaniu swoich filmów poszedł jeszcze o krok dalej – plakaty reklamujące produkcje tego reżysera nie tylko są utrzymane w podobnej tonacji kolorystycznej, ale mają wręcz identyczny układ graficzny. Gdyby usunąć z plakatów tytuły filmów, przeciętny widz miałby problem z rozróżnieniem, który afisz reklamuje który tytuł. Nie jest tajemnicą, że Vega ma swoich ulubionych aktorów, z którymi współpracuje szczególnie chętnie. W obsadzie Pitbulla, Botoksu i Kobiet mafii przewijają się wciąż te same nazwiska. Kiedy widzi się ciągle te same twarze rozmieszczone na plakacie w podobny sposób, naprawdę łatwo się zgubić.

Grzech 3

Nawet nie czujesz, jak rymujesz

O ile w przypadku filmów animowanych czy produkcji adresowanych do dzieci jestem jeszcze w stanie zrozumieć wykorzystanie rymowanki jako hasła reklamowego, o tyle nie potrafię zaakceptować rymowanych sloganów skierowanych do widzów dorosłych. Tego typy chwyty kojarzą mi się raczej z głupawymi komediami bez pomysłu i bez polotu i kiedy na plakacie widzę tytuł w rodzaju Pokaż kotku, co masz w środku – od razu wzmagam swoją czujność. Pół biedy, jeżeli krótki wierszyk czy rymowane hasło napisane są stosunkowo małymi literami, gorzej, jeśli rymuje się cały tytuł (jak np. Porady na zdrady). Rym to stosunkowo nieskomplikowany środek poetycki, dlatego dostrzegając go na materiałach promocyjnych dotyczących filmu, możecie sformułować już jakąś ogólniejszą opinię na temat całej produkcji.

Grzech 4

Językowa schizofrenia

Polscy dystrybutorzy często nie mogą się zdecydować, czy chcą promować zagraniczne filmy pod oryginalnymi tytułami, czy tez wolą nadawać im polskie tytuły. W rezultacie jesteśmy świadkami dziwnej sytuacji, w której niekiedy dany film ma dwa tytuły – oryginalny, zwykle angielski, i dopisany mniejszymi literami podtytuł polski, który bynajmniej nie jest tłumaczeniem, a mniej lub bardziej swobodną wariacją na temat treści filmu. Zniewolony. 12 Years a Slave, Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra, Pacific Rim: Rebelia… Czy osoba, która podejmowała decyzję w sprawie polskiej wersji tytułów, cierpi  na jakąś szczególną odmianę schizofrenii?

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

5 myśli w temacie “Wszystkie grzechy plakatów filmowych

  1. O tak, plakat to przecież połowa sukcesu! Ale nie zgodzę się co do Vegi – myślę, że zabieg jest celowy. Patrzysz na ten plakat (który tak, pokazuje cały czas nowe twarze) i wiesz, że to Vega i czego się spodziewać 😉
    Ale co do komedii romantycznych – fakt niezaprzeczalny!

    Polubienie

  2. Co do ostatniego grzechu – mnie takie połączenie się podoba. 🙂 Zawsze to jakieś ułatwienie dla osób, które nie potrafią czytać po angielsku. Pracowałam w kinie kilka lat, więc wiem, jaki duży to problem. 🙂
    A co do plakatów, zgadzam się. Nie da się rozróżnić czasami jednej komedii od drugiej! Dramat! A szkoda, bo plakat to świetne źródło reklamy i przekazu. Mnie bardzo się podobał np. ten z filmu Cloverfield Lane 10. Był nietypowy i bardzo trafiony. 🙂

    Polubienie

  3. Najbardziej chyba razi to, że wszystkie plakaty filmów Vegi są identyczne i jeszcze ci sami aktorzy. Co do rymów, „Porady na zdrady” według mnie nie brzmi jakoś źle, ale już ten drugi plakat masakra 😀

    Polubienie

  4. Czy Śniadanie do łózka jest napisane na plakacie Comic Sansem?
    Dodatkowym grzechem plakatów jest „XYZ przedstawia”, choć wcale nie maczał palców w projekcie, ale jest to film w jego stylu/kojarzący się z nim. To bardzo zwodzi potencjalnego widza

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s