Ale to już było, czyli dlaczego „Kształt wody” mnie nie porwał

13 nominacji do Oscarów, Najlepszy film roku – kiedy zewsząd atakują nas tego rodzaju hasła, oczekiwania względem danego tytułu podskakują do niebezpiecznie wysokiego poziomu, do którego wcale niełatwo doskoczyć.  Nagonka medialna wokół Kształtu wody Guillermo del Toro była i jest tak duża, że wielu widzów spodziewało się chyba zobaczyć dzieło przełomowe na miarę Obywatela Kane’a, które zmieni oblicze kinematografii. Rewolucji na ekranie nie było. Co zatem dostaliśmy?

Historia przedstawiona w Kształcie wody  jest dosyć prosta – w czasie zimnej wojny do jednego z obiektów badawczych amerykańskich służb przywieziony zostaje mityczny stwór, potomek pradawnej i od dawna nieżyjącej już rasy, którego można porównać do człekokształtnej ryby. Niema kobieta sprzątająca w laboratorium, Elisa, bardzo szybko  nawiązuje ze stworzeniem nić porozumienia, która z czasem przekształca się w niezwykłą przyjaźń, a potem także – w miłość, nie tylko tę platoniczną. Kształt wody to opowieść o uczuciu, które nie zna granic. Mieliśmy w historii kina już wiele portretów nieszczęśliwych kochanków, którzy nie mogą być ze sobą ze względu na różne niezależne od nich czynniki – kolor skóry, narodowość, status majątkowy – del Toro w swym najnowszym filmie poszedł jednak o krok dalej i wyposażył swych bohaterów w takie cechy, które sprawiają, że ich relacja właściwie nie ma racji bytu. Przyznajcie sami, że jednak bardziej prawdopodobne jest, że zakochają się w sobie kowboj i Indianka czy Niemiec i Żydówka niż kobieta i jakaś pradawna istota z głębin morskich.

Sam pomysł wyjściowy del Toro był ciekawy. Fakt, że ukochany głównej bohaterki nie jest człowiekiem, sprawia, że cała historia nabiera bardziej uniwersalnego charakteru, wzmocnionego dodatkowo przez wszystkie elementy baśniowe, jakie pojawiają się w filmie. Cała warstwa wizualna prezentuje się bardzo dobrze, mroczne, wystylizowane kadry, sprawiają, że z jednej strony widz ma wrażenie, ze ogląda coś właśnie na kształt baśni, z drugiej zaś – nie ma wątpliwości, że cała produkcja przeznaczona jest raczej dla starszej publiczności. W obrazku wszystko wygląda bardzo ładnie i nie miałabym nic przeciwko temu, by Akademia przyznała temu filmowi nagrodę w którejś z technicznych kategorii. Mam jednak poważne wątpliwości, czy nazywanie Kształtu wody najlepszą produkcją zeszłego roku jest do końca zasadne. To na pewno film dobry, ale nie wybitny. Z kilku powodów.

Po pierwsze – Kształt wody nie prezentuje żadnych nowych pomysłów, stanowi raczej zręczną kompilację tego, co widzieliśmy już we wcześniejszych dziełach del Torro i innych filmach z wątkami fantastycznymi. Klimat mrocznej baśni? Mieliśmy to już chociażby w Labiryncie Fauna. Tajemnicza istota ścigana przez rządową instytucję? Odwołajmy się do klasyki – pamiętacie E.T.? Tam również pojawia się motyw niezwykłego stworzenia, które zaprzyjaźnia się z człowiekiem. Takich przykładów w kinie mamy całkiem sporo, del Toro nie zrobił więc nic szczególnego – ot, zamienił przyjaźń na miłość i podkręcił nieco temperaturę wprowadzając sceny erotyczne.

Sam wątek miłości, na którym opiera się cały film, powinien być dopracowany do perfekcji. A moim zdaniem nie jest, bo w uczucie rodzące się pomiędzy Elisą i mitycznym stworem trudno uwierzyć. Od momentu poznania się dwójki bohaterów do pierwszych oznak czułości mija bardzo niewiele czasu, zbyt mało, by relację tę można było uznać za prawdopodobną. Scenariusz traktuje niektóre wątki i postaci w sposób bardzo skrótowy co widać przede wszystkim w przypadku Stricklanda (granego przez Michaela Hannona). To taki klasyczny, czarny charakter, który nie posiada ani jednej pozytywnej cechy i żyje tylko po to, by czynić zło. Oczywiście – Kształt wody miał być utrzymany w takiej baśniowej konwencji, w której bohaterowie stanowią swego rodzaju archetypy, jednak Strickland wydaje się tak papierowy i wyzbyty jakichkolwiek motywacji, że to aż boli. Jest zły dla samego bycia złym, prześladuje Elisę i dręczy niewinne stworzenie. Bo… No właśnie – nie do końca wiadomo dlaczego.

Przez to, że w zasadzie cała oś fabularna oparta jest na znanych schematach, bardzo łatwo domyśleć się, w jakim kierunku podąży historia. Mówiąc szczerze – gdyby nie udane kreacje aktorskie (przede wszystkim role Sally Hawkins i Octavii Spencer)  oraz warstwa wizualna, powiedziałabym, że Kształt wody to film, na którym momentami niemiłosiernie się nudziłam. Paradoksalnie jednak, w Kształcie wody wszystkie elementy do siebie pasują i trudno wymagać od reżysera, by coś poprawiał, skoro chciał nakręcić właśnie prosty film z ważnym, ale równie nieskomplikowanym, przesłaniem. Jako baśń, z podanym na tacy morałem, dramat del Toro sprawdza się świetnie. Ale jako najlepszy film roku – nie do końca.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!
Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

5 myśli w temacie “Ale to już było, czyli dlaczego „Kształt wody” mnie nie porwał

  1. Jak będziesz miała fantazję obejrzyj film ponownie i rozpisz sobie role na dobry i zły. A potem porównaj z amerykańskimi obecnymi standardami życia społecznego. Ciekawym Twoich uwag.

    Z nominowanych tylko ten film zasłużył na statuetkę. Swoją drogą trochę się zmieniło w ostatnich latach przyznawanie tych nagród. Jakby przestały grać rolę resentymenty u głosujących.

    A co do filmu… cóż. Nie wiem czy widziałaś Lady Bird też nominowany, w którym nie ma za grosz oryginalności – choć film jest zrobiony zgodnie z kanonem o dojrzewającej nastolatce (ale ile można). I ta podstępna manipulacja, że to pierwszy film, który zebrał 100 % pozytywnych opinii w rottentomatoes hehe

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s