Alfabet 2017 roku

Nigdy nie robię sobie postanowień na zbliżający się rok, wychodząc z założenia, że zmian na lepsze można dokonywać w każdym momencie, niekoniecznie czekając na pierwszy stycznia. Co innego jednak z podsumowaniem roku – takie zawsze warto zrobić, a kiedy człowiek siedzi w domu między świętami a sylwestrem, jakoś łatwiej przychodzi mu przeanalizowanie wszystkich wydarzeń, osiągnięć i porażek ostatnich dwunastu miesięcy. 2017 to był dobry rok. Odkryłam w nich sporo nowych rzeczy, książek i filmów, zdobyłam trochę nowych umiejętności i sposobów na zhakowanie życie. A dzisiaj postanowiłam to wszystko uporządkować. W kolejności alfabetycznej, coby się nikomu nie pomieszało.

Jeżeli zawędrowałeś tutaj przypadkiem, szukając tekstów motywacyjnych i inspiracji do zmiany swojego życia w nadchodzącym roku, to prawdopodobnie źle trafiłeś. Ale jeżeli nie przeszkadza Ci.

A jak Aronofsky Darren

Producent pretensjonalnej kupy, twórca mojego prywatnego paździerza roku. Jeśli jeszcze kiedykolwiek zobaczycie jego nazwisko na plakacie reklamującym film, to uciekajcie. Ja tak zrobię.

a.jpg

 B jak Blog

W maju założyłam bloga. I to była jedna z lepszych decyzji w tym roku. Nie mam tysięcy lajków, poświęcam kilka godzin w tygodniu na przygotowywanie i publikowanie wpisów, chociaż nikt mi za to nie płaci. Mogłoby się wydawać, że bez sensu się tak męczyć, ale wiecie co? Nie wszystko musi od razu przynosić materialne korzyści. Czuję, że pisząc regularnie przez te kilka miesięcy, trochę poprawiłam warsztat, mam większą swobodę w formułowaniu wypowiedzi. Staram się też rozwijać na innych polach, żeby wypełniać moje teksty treściami trochę bardziej wartościowymi – przeczytałam w tym roku kilka książek o historii kina, nadrobiła naprawdę dużo klasyki, śledzę recenzje kinowe i blogi ludzi, którzy znają się na kulturze bardziej niż ja. To, co obejrzałam i przeczytałam, kiedyś może się przydać – jeśli nie przy pisaniu bloga, to na pewno przy jakiejś innej okazji.

A poza tym… Gdy ktoś czasami napisze pod postem jakiś miły komentarz, to czuję, że na twarz wypełza mi banan.

C jak  Cole Sprouse

Jeśli nie wiecie – Cole Sprouse gra Jugheada w Riverdale. Przez kilka pierwszych odcinków nie zorientowałam się, że ten chłopak chodzący ciągle w czapce (czy on nie ma łupieżu?) to ten sam człowiek, który kilka lat temu grał ze swoim bliźniakiem w produkcjach Disney Channel. Dziwnie zobaczyć taką transformację, bo Cole Sprouse naprawdę wyrósł.

D jak Dark 

Nie zaryzykuję stwierdzenia, że Dark to najlepszy serial, jaki obejrzałam w tym roku (bo jest jeszcze Stranger Things), ale jedno jest pewne – dawno nic mną tak nie wstrząsnęło.

daar

E jak Egzamin na Prawo Jazdy 

Nauczona wieloma tygodniami (miesiącami…) trudnych, niemalże nadludzkich wysiłków, mam dla Was życiową poradę. Jeśli wyjątkowo chamski i gruby egzaminator w pewnym momencie z uśmiechem na twarzy rzuci niewinne To teraz się przesiądziemy – podjedźcie od strony pasażera najbliżej płotu jak się da. Co z tego, że nie będzie mógł wysiąść? Właśnie stwierdził, że nie potraficie jeździć, więc macie prawo nie umieć prawidłowo zaparkować.

F jak Filmy 

Był to dla mnie rok rekordowy pod względem liczby wyjść do kina. Jako że nie liczy się ilość, ale jakość, mogę też z czystym sercem napisać, że większość z filmów, które widziałam, to były naprawdę dobrze zrealizowane produkcje. Pomińmy w tym zestawieniu Mother Planetę Singli… 

G jak Gonciarz

Zaczęłam oglądać Gonciarza. Mam wrażenie, że pierwsza fala jego popularności nastąpiła już kilka lat temu, ale polską vlogosferę odkryłam dosyć późno. No i muszę przyznać, że Gonciarz tworzy naprawdę wartościowe treści (nawet Zapytaj Beczkę jest wartościowe – przecież jeśli się pośmieję przez kilka minut, to wartość mojego samopoczucia wzrasta). Telewizja Polska mogłaby się uczyć od youtuberów.

H jak Humor

Humor zawsze się przydaje. A kiedy się uśmiechasz, to żyje się po prostu łatwiej.

I jak Islandia

Po vlogach Gonciarza jeszcze bardziej zapragnęłam pojechać na Islandię. Miałam taki pomysł już wcześniej, ale teraz utwierdziłam się w przekonaniu, że muszę go zrealizować. Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak zbierać pieniądze.

J jak Jackman Hugh

Byłam wczoraj na Królu Rozrywki (zdążyłam jeszcze w tym roku!). I mam po tym  filmie jedno przemyślenie – jak to się dzieje, że Hugh Jackman wygląda w roli Barnuma o kilkanaście lat młodziej niż w np. w Loganie?

hug.jpg

K jak King albo Kubrick

Przy tej literze mam spory problem. Jeśli napiszę, że 2017 był rokiem Stanleya Kubricka, to zdradzę Kinga – i na odwrót. Na szczęście panowie mają ze sobą coś wspólnego, więc nie będzie wielkim nietaktem wrzucenie ich do jednej kategorii. Wszak jeden napisał Lśnienie, a drugi je wyreżyserował.

W ciągu ostatnich miesięcy obejrzałam sporo filmów Kubricka i już wiem, dlaczego tak dużo osób uważa go za geniusza. Kubrick był genialny – w przeciwnym razie nie potrafiłby reżyserować tak różnych filmów gatunkowo filmu na tak samo wysokim poziomie.

Jeśli zaś chodzi o Kinga… Dużo go było w tym roku i w przestrzeni publicznej, i u mnie w domu. Mieliśmy trzy duże premiery ekranizacji jego powieści, co najmniej jedna z nich była bardzo udana (chodzi oczywiście o To). W chwili, gdy piszę te słowa, po mojej prawej stronie leży licząca ponad tysiąc stron cegła Kinga. Tak, to zdecydowanie był jego rok.it2.jpg

 

L jak Listy do M. 

Na szczęście w 2017 wyprodukowano jakiegoś gniota zaczynającego się na literę L, w przeciwnym razie miałabym problem ze znalezieniem hasła do wpisania. Niech Listy do M3 symbolizują tandetną, słabą polską komedię. W tym roku jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że Polacy nie potrafią kręcić komedii i cierpi na tym cała polska kinematografia. W Polsce powstaje naprawdę wiele świetnych filmów, z roku na rok coraz więcej (obecnie ok. 60 tytułów rocznie, jeszcze kilka lat temu wypuszczano mniej niż 20…), ale duża część ludzi słysząc hasło polskie kino, ma przed oczami wszystkie idiotyczne produkcje z Karolakiem w tle. Czemu nie kojarzymy naszej rodzimej kinematografii przede wszystkim z takimi tytułami jak Cicha noc, Bogowie, Najlepszy? Mam nadzieję, że w przyszłym roku pojawi się jeszcze więcej dobrych polskich produkcji, żebyśmy w końcu przestali narzekać, jakie to polskie kino słabe. 

M jak (Gabriel García)Márquez

Jeśli nie czytaliście Stu lat samotności, to już wiecie, co musicie nadrobić w 2018. Nie jest to książka, którym wszystkim przypadnie do gustu, ale z pewnością warto ją poznać. Wcześniej nie miałam do czynienia z realizmem magicznym i sięgając po Sto lat samotności, nie wiedziałam za bardzo, czego się spodziewać. Kiedy już jednak zaczęłam czytać, to z jednej strony nie mogłam się oderwać, a z drugiej nie chciałam dotrzeć do ostatniej strony, tak, aby jak najdłużej przebywać w tym nierealistycznym, baśniowym świecie.

N jak Netflix

Netflix istniał już wcześniej, ba, ja nawet wiedziałam o jego istnieniu, wydawało mi się jednak, że wykupienie abonamentu jest szalenie drogie, a treści dostępne na platformie nie są warte takich pieniędzy. W czerwcu zrzuciłam się z przyjaciółmi na pierwszą subskrypcję. Za niewiele ponad dziesięć złotych miesięcznie mogę oglądać do woli seriale i filmy naprawdę świetnej jakości. To naprawdę ułatwia życie.

Brzmi jak reklama, no nie? Niestety, Netflix nic mi za tę reklamę nie płaci… Nie musi.

O jak Ooo, nie mam pomysłu

P jak Podcasty

W moim domu zawsze słuchało się dużo radia, ale audycje radiowe mają to do siebie, że trzeba ich słuchać o określonej godzinie, bardzo często – akurat wtedy, kiedy człowiek nie ma czasu. W tym roku zaczęłam regularnie słuchać podcastów (co zaowocowało m.in. próbą podbicia YouTube’a przeze mnie i moich przyjaciół – jeśli nie żal Wam czterdziestu minut, możecie spróbować przebrnąć przez nagranie naszego podcastu –o tutaj )czyli audycji publikowanych w internecie, tworzonych zwykle nie przez profesjonalnych dziennikarzy, ale przez ludzi, którzy po prostu czymś się fascynują. Po ściągnięciu ich na telefon, można ich słuchać właściwie wszędzie – na spacerze z psem, w autobusie, w samochodzie. Chociaż może ta ostatnia propozycja nie jest zbyt rozsądna, bo przy słuchaniu podcastu istnieje duże prawdopodobieństwo, że w najmniej spodziewanym momencie wybuchniecie niekontrolowanym śmiechem, a to akurat nie jest pożądane przy prowadzeniu auta.

Jeśli zastanawiacie się, jak zacząć słuchać podcastów i gdzie w ogóle je znaleźć, polecam strony www.podsłuchane.pl i www.polskiepodcasty.pl. Gdybym miała wybrać mój ulubiony polski podcast, wskazałabym CzytuCzytu, audycję o wszystkim co związane z książkami i czytelnictwem (tak, wiem, że nie brzmi to szczególnie zachęcająco, ale uwierzcie mi, autorki naprawdę świetnie opowiadają i wysnuwają ciekawe wnioski na temat trendów obecnych w kulturze i na rynkach wydawniczych). Jeżeli w miarę dobrze znacie angielski, możecie spróbować też słuchać podcastów BBC.

pexels-photo-583843.jpeg

R jak Riverdale 

Pierwszy sezon pochłonęłam w dwa dni, drugi sezon oglądam na bieżąco, więc niesamowicie mi się dłuży. Obecnie jestem już mniej entuzjastycznie nastawiona do tego serialu niż jeszcze kilka miesięcy temu, ale mimo wszystko uważam, że to dobra produkcja, więc wypadałoby o niej wspomnieć.

S jak Sierranevada

Czyli trwający ponad trzy godziny film opowiadający o rumuńskiej stypie. Myślałam, że nie wysiedzę w kinie, a wyszłam z seansu zachwycona. Czasami trzeba zaryzykować.

T jak Thor

Nigdy nie lubiłam Thora, wydawało mi się, że to jeden z najgłupszych, jeśli nie najgłupszy, bohater z uniwersum Marvela. Po obejrzeniu Thor: Ragnarok doszłam jednak do wniosku, że po prostu nie lubiłam tych nadętych filmów z Thorem w tytule, a do samej postaci nic nie mam, gdyż w komediowej formule  sprawdza się naprawdę świetnie.

thor

U jak Underwood Frank

W tym roku dowiedzieliśmy, że to już koniec Franka Underwooda. Nie tylko w House of Cards, ale też poza planem.

W jak Wiedźmin 

Idąc na komunię kuzyna, zakupiłam pierwszą od kilku lat grę komputerową. DLa siebie, nie dla niego. Od pół roku jestem na drugim poziomie Wiedźmina 3, próbuję rozjechać konno chłopki, ganiam kozy i nie zanosi się na to, żebym kiedykolwiek odnalazła Yennefer. Ale też ja wcale jej nie szukam. Podążanie ścieżką wytyczoną przez twórców jest nudne, po co mam od razu przejść całą grę, skoro dostarcza mi ona tyle radości?

Y jak YouTube

Jakoś w kwietniu odkryłam YouTube’a. Ponownie jak w przypadku Netflixa – wiedziałam oczywiście o istnieniu tej platformy, nie żyję przecież pod kamieniem, ale miałam wrażenie, że można na niej znaleźć tylko teledyski, karaoke i ewentualnie filmy ze śmiesznymi kotami (wszyscy lubimy oglądać małe kotki, nie ukrywajmy tego…). Dopiero w tym roku zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo sprofesjonalizowany jest polski YouTube, jak wiele można znaleźć na nim kanałów przypominających audycje telewizyjne czy kanałów przewyższających poziomem to, co prezentuje nam telewizja, zwłaszcza polska.

Zauważcie, że od kwietnia już tylko miesiąc do maja, a w maju, jak wszyscy wiemy – matura. Nie polecam odkrywania nowych rzeczy w internecie na miesiąc przed maturą.

Z jak Zygmunt Miłoszewski

Mówisz: polski kryminały, myślisz: Mróz? To przestań. Wiem, że w księgarniach Remigiusz Mróz atakuje z każdej strony, ale naprawdę to nie jest jedyny polski twórca kryminałów. Sięgnijcie po Miłoszewskiego, który w trylogii o prokuratorze Szackim nie tylko opisuje wszystkie zagadki z dosyć nietypowej strony (wszak zawsze bohaterem jest policjant, ewentualnie niepokorny adwokat – ale kto słyszał o prokuratorze?), ale także przedstawia satyrę na polską rzeczywistość i ma bardzo trafne diagnozy na temat naszego społeczeństwa.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

2 myśli w temacie “Alfabet 2017 roku

  1. Doskonały post z podsumowaniem. Powiem szczerze że moje spostrzeżenia w kilku punktach są tożsame z Twoimi. Netflix to również to również moje odkrycie od maja. Bloga prowadzimy od stycznia (18 pyknie nam magiczne 12 miesięcy) i tez nam nikt za to nie płaci choć od sierpnia wpadają nam egzemplarze recenzenckie.
    Życzę wytrwałości i sukcesów, choć według mnie bardziej liczy się treść niż liczba lajków czy obserwujących.
    pozdrawiam
    KSIĘGOZBIÓR

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s