Cicha noc… – recenzja „Riverdale” s2e9

Riverdale żegnamy się na cały miesiąc, kolejny odcinek pojawi się na Netflixie dopiero 17 stycznia. W takiej sytuacji należało oczekiwać, że scenarzyści zakończą pierwszą połowę drugiego sezonu jakimś mocnym akcentem. Po wlekących się wydarzeniach ostatnich kilku tygodni ekipa serialu udowodniła w końcu, na co ją stać.

Recenzja zawiera spoilery.

209_riverdale_photo08.jpg

Dla wielu fanów serialu zobaczenie tańczącej na rurze Betty było najbardziej niezręcznym momentem zeszłego tygodnia. Wiele rozwiązań fabularnych zastosowanych ostatnio w Riverdale wydawało mi się ostatnio wciśniętych do produkcji na siłę, tylko po to, by jakoś wypełnić treść rekordowo długiego (bo składającego się z aż osiemnastu odsłon) drugiego sezonu. Po obejrzeniu dziewiątego odcinka jestem jednak w stanie wybaczyć twórcom bardzo wiele, od głupich i niewiarygodnych zachowań bohaterów począwszy, a skończywszy na urwanych niespodziewanie wątkach, które należałoby mimo wszystko wyjaśnić. Półfinał rekompensuje większość niedociągnięć z pierwsze połowy sezonu. Jeśli dalsza część historii będzie podążać w kierunku wytyczonym w ostatnim odcinku, to fanom nie pozostaje nic innego, jak w zniecierpliwieniu oczekiwać na dalszy ciąg wydarzeń.

Po chwilowym odsunięciu postaci Black Hooda na dalszy plan, wreszcie powróciliśmy do pościgu za mordercą, zostawiając nieco (ale tylko nieco!) z tyłu rozterki sercowe naszych bohaterów. Do tej pory schemat każdego odcinka, w którym pojawiał się zamaskowany morderca, był w dużej mierze przewidywalny. W bardziej optymistycznym wariancie zabójca przekazywał w jakiś sposób wiadomość dotyczącą swoich planów, a zadaniem bohaterów było niedopuszczenie do rozlewu krwi. W przypadkach, gdy Black Hood zrealizował już swoje chore instynkty, Betty, Archie i reszta starali się wysnuć jakieś logiczne wnioski z podsuwanych im przez przestępcę fałszywych poszlak. Po dwóch miesiącach emitowania serialu wydawało się, że zarówno widzowie, jak i bohaterowie, nie zbliżyli się zbytnio do rozwiązania całej zagadki. Teraz jednak najwyraźniej wszystko się zmieni. Bo chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że Svenson z Black Hoodem niewiele ma wspólnego, może co najwyżej kominiarkę. Zabicie głównego antagonisty w połowie sezonu byłoby ze strony twórców zagraniem fatalnym, możemy więc przewidywać, że w 2018 roku szybko okaże się, że to wcale nie szkolny woźny odpowiadał za wszystkie dziwne wydarzenia, które rozegrały się ostatnimi czasy w Riverdale.

sven

Odcinek dziewiąty z pewnością jest odcinkiem przełomowym, nie tylko ze względu na chronologię. Odnoszę wrażenie, że dopiero teraz w pełni uformował się już charakter i kierunek, w jakim ma podążyć serial. Dotychczas scenarzyści mylili tropy, by publiczność przypadkiem nie odkryła tożsamości Black Hooda na kilka tygodni przed zakończeniem sezonu, teraz jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by w serialu zaczęły pojawiać się wskazówki, które rzeczywiście będą mogły pomóc widzom w aktywnym uczestniczeniu w śledzeniu w fabuły. Skąd u mnie ta pewność, że Svenson był jedynie naśladowcą, a nie prawdziwym mordercą? Przede wszystkim – motywacja, którą musiałby się kierować, wydaje się zbyt naciągana, by mogła być prawdziwa. Nawet jeśli przyjmiemy, że Svenson był w jakiś sposób chory psychicznie, nawet osoby zaburzone kierują się jakąś logiką, a teoria zaproponowana przez Betty w Pop’s jakoś mnie nie przekonuje. Po drugie, kiedy w jednej z ostatnich scen Archie zaczyna całować się z Veroniką, ktoś robi parze zdjęcia z ukrycia. Choć oczywiście fotografem nie musi okazać się Black Hood, skojarzenie to nasuwa się jakby samo…

W połowie sezonu wreszcie możemy z całą pewnością stwierdzić, jaki ostatecznie charakter ma mieć Riverdale. Sezon pierwszy nosił wiele cech kryminału, obecna odsłona przypomina zaś bardziej thriller/slasher, to jednak nie jedyne różnice. Ostatnie dwa odcinki utwierdziły mnie w przekonaniu, że sezon drugi adresowany jest do nieco starszego widza. Docelowy odbiorca nie zmienił się jednak ot tak, ewoluowali również bohaterowie.  Odnoszę dziwne wrażenie, graniczące z pewnością, że Jughead w pierwszych odcinkach serialu raczej nie rzuciłby się na nikogo z nożem. To już nie jest ten sam grzeczny chłopiec co kiedyś.

m

Wszystko wskazuje na to, że w drugiej połowie sezonu dowiemy się w końcu, jakież to ciemne interesy prowadzi Hiram Lodge ze swą, z odcinka na odcinek bardziej demoniczną, żoną. To, że familia Lodge’ów, to serialowy, nieco ugładzony odpowiednik klasycznej rodzinnej mafii  znanej z amerykańskiej popkultury – wiadomo było od dawna. Zauważcie jednak, że do tej pory to głównie Hiram był przedstawiany w niekorzystnym świetle jako ten, który rzuca cień na anielską aurę unoszącą się wokół córki i małżonki. Teraz wiemy, że Hermione i Veronica wcale nie są tak nieskazitelnie czyste i dobre, jak mogłoby się początkowo wydawać. Nadchodzące wydarzenia z pewnością ukażą nam Veronikę w nowym świetle. Dotychczas jako publiczność byliśmy skłonni umieszczać ją raczej po stronie pozytywnych postaci, zapewne nadal tak będzie, chociaż myślę, że jednoznaczna ocena moralności tej bohaterki może się okazać nieco utrudniona.

Co czeka nas w drugiej połowie sezonu? Gangsterskie porachunki, pościg za mordercą, odkrywanie tajemnic z przeszłości, dalsze rozterki miłosne bohaterów i dużo, dużo więcej, bo scenarzyści serialu miewają czasem naprawdę oryginalne pomysły. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że tym razem twórcy przedstawią nam je w nieco bardziej uporządkowany i przemyślany sposób. Jeśli kolejne odcinki będą utrzymane co najmniej na takim poziomie jak odcinek świąteczny – będę zadowolona.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

2 thoughts on “Cicha noc… – recenzja „Riverdale” s2e9

  1. Zgadzam się z tobą, ale warto też wspomnieć co Jughead’ie który (przynajmniej mnie) bardzo zaskoczył w tym odcinku. Przyzwyczaiłam się do tego, że on dużo mówi i trochę mniej robi. Natomiast w tym odcinku wziął sprawy w swoje ręce i to bardzoo drastycznie. Chodzi mi o tą scena z lasu gdzie prawdopodobnie odciął tatuaż Penny. Jestem tylko ciekawa jak to się na nim odbije.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s