Mrocznie, mroczniej, najmroczniej – recenzja „Riverdale” s2e8

Nie raz i nie dwa chwaliłam Riverdale za bycie serialem, w którym może wydarzyć się dosłownie wszystko. Zawsze jednak istnieje pewna granica, po przekroczeniu której zawieszenie niewiary przestaje funkcjonować, a zamiast niego pojawia się sceptycyzm w stosunku do całego świata przedstawionego. Po obejrzeniu ósmego odcinka serialu o Archiem odnoszę wrażenie, że moja funkcja zawieszania niewiary zaczęła szwankować.

Recenzja zawiera spoilery.

Drugi sezon Riverdale z założenia ma być bardziej mroczny i tajemniczy – nie tylko dlatego, że jego tematem przewodnim jest pościg za psychopatą na prawo i lewo wymachującym pistoletem. Również wydarzenia rozgrywające się na drugim planie mają wpływ na budowanie tej posępnej, złowrogiej atmosfery. Zauważcie, że w relacjach między bohaterami mniej jest okazji do beztroskiego cieszenia się codziennymi, całkiem zwyczajnymi wydarzeniami, takimi jak chociażby szkolny koncert czy wyjście z przyjaciółmi w celu innym niż poszukiwanie mordercy. Niby jest to całkiem zrozumiałe – bohaterowie się zmienili, najmłodsi widzowie trochę podrośli (wprawdzie tylko rok, ale kiedy ma się piętnaście lat, to i dwanaście miesięcy robi różnicę), w związku z czym twórcy powinni starać się przedstawiać na ekranie nieco inne, poważniejsze dramaty niż wcześniej. W poprzednich odcinkach nawet całkiem sprawnie wychodziło im balansowanie pomiędzy komentowaniem pewnych problemów społecznych a robieniem, bądź co bądź, serialu na podstawie komiksu przygodowego. Dlaczego więc w ósmym odcinku popadli w jakieś niesamowicie pretensjonalne tony?

Bohaterowie już dawno nie byli tak blisko odkrycia tożsamości Black Hooda, jednak nikt nie powinien mieć wątpliwości, że to nie pościg za przestępcą stanowił najważniejszy element tego rozdziału historii. Motywem przewodnim były bez wątpienia rozterki uczuciowe Veroniki oraz, choć w nieco mniejszym stopniu, przygotowania do przyjęcia na cześć FP i wydarzenia, które rozegrały się podczas samej imprezy. Te dwa wątki łączy jedna wspólna cecha – nadmierne psychologizowanie. A może raczej – nieudolna próba oddania wewnętrznego rozchwiania postaci.

v.jpg

W całym drugim sezonie scenarzyści uparli się na przedstawianie poważnych konfliktów i dylematów dotyczących młodych ludzi w związkach. Nie byłoby w tym oczywiście nic złego, gdyby tylko twórcy potrafili odpowiednio pokierować tymi wątkami, a to niestety, w najlepszym razie, wychodzi im bardzo średnio. Kiedy Betty kilka odcinków temu zdecydowała się zerwać z Jugheadem, żeby chronić go przed Black Hoodem, w rzeczywistości mieliśmy do czynienia ze starym jak świat motywem cierpienia dla miłości. Brzmi poważnie, prawda? Cały wątek zapowiadał się naprawdę ciekawie, ale nagle urwał się bez słowa wyjaśnienia, bohaterowie znowu zaczęli być razem, chociaż między nimi nie padły słowa wyjaśnienia… Odnoszę niepokojące wrażenie, że w przypadku Veroniki i Archiego będzie podobnie – przez odcinek, może dwa, będą trzymać się od siebie z daleka, od czasu do czasu posyłając sobie zbolałe spojrzenia zbitego szczeniaka, ale ostatecznie i tak wrócą do siebie, i to wcale nie w jakichś bardzo dramatycznych okolicznościach (no, chyba, że na przykład Archie zostanie postrzelony, a wtedy Veronica padnie do jego stóp, krzycząc Kocham cię! A przynajmniej bardzo cię lubię).

Mam duży problem z tym, co zrobiła Betty. Czasami wydaje się ona najrozsądniejszą i najbardziej trzeźwo myślącą osobą w całym serialu, nie rozumiem więc, dlaczego zdecydowała się na to, na co się zdecydowała. Czemu stwierdziła, że taniec na rurze będzie czymś, co spodoba się Jugheadowi? Oglądając scenę, która rozegrała się na imprezie pożegnalnej FP, czułam się… dziwnie. Jakbym patrzyła na zupełnie inny serial. Tak bardzo zachowanie Betty nie pasowało mi do kontekstu całości i do wcześniejszego sposobu postępowania tej bohaterki. Oczywiście wszystko można wytłumaczyć ujawnieniem się jej drugiej natury, Dark Betty, ale trochę to naciągane. Również zachowanie Alice Cooper i samego FP wzbudza pewne wątpliwości. Zdążyliśmy poznać matkę Betty na tyle, żeby wiedzieć, jak zareaguje w określonych sytuacjach. Czemu nie ściągnęła swojej córki ze sceny? Alice Cooper nie jest postacią, która biernie patrzy, już nie raz widzieliśmy, jak bierze sprawy w swoje ręce. Ponownie więc – psychologia postaci leży. Nie po to przez dwa sezony buduje się charakter bohatera, żeby ten mógł potem robić sobie, co chce. 

b.jpg

W odcinku tym narosły tysiące problemów, a ani trochę nie zbliżyliśmy się do rozwiązania tajemnicy. Odnoszę wrażenie, że twórcy aż do samego finału będą podrzucać nam fałszywe tropy, by na samym końcu morderca mógł wyskoczyć jak królik z kapelusza. Mam mimo wszystko nadzieję, że tak nie będzie, bo cała radość oglądania seriali z zagadkami kryminalnymi w tle polega na tym, że widz w jakimś stopniu sam może wyciągać wnioski i uczestniczyć w rozwiązywaniu sprawy.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

4 myśli w temacie “Mrocznie, mroczniej, najmroczniej – recenzja „Riverdale” s2e8

  1. Mam wrażenie, że serialowi zaszkodziło wydłużenie sezonu – w trzynastu odcinkach 1 sezonu udało im się zbudować ciekawą intrygę bez zbędnych dłużyzn, a w drugim sezonie (który ma mieć ponoć dwadzieścia parę odcinków) kluczymy bez celu i pomysłu już od kilku odcinków. Scena z Betty z kolei jest kompletnie niepotrzebna i nie pasująca do serialu, a przy tym nie na miejscu, gdy uświadomimy sobie że oto szesnastoletnia dziewczyna rozbiera się i tańczy na rurze przez podstarzałymi mężczyznami z gangu swojego chłopaka. No po prostu nie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s