Kevin Spacey nawiedza Riverdale – recenzja „Riverdale” s2e6

Twórcy Riverdale albo mają niesamowitą intuicję, albo po prostu szczęście w nieszczęściu. Emisja szóstego odcinka zbiegła się bowiem w czasie z apogeum skandalu seksualnego, którym od kilku tygodni żyje nie tylko Hollywood, ale właściwie cały świat. Ostatnie wydarzenia, które rozegrały się u naszych serialowych bohaterów, świetnie podsumowują główne założenia akcji #metoo, mającej na celu pokazanie skali problemu molestowania.

Recenzja zawiera spoilery.

Poprzedni odcinek Riverdale zakończył się w taki sposób, że część widzów przez cały tydzień żyła zapewne w stanie nerwowego oczekiwania na dalszy ciąg wydarzeń. Oczywiście w największym stopniu zastanawialiśmy się zapewne, jak potoczą się dalsze losy Betty, która, spaliwszy za sobą wszystkie mosty, została właściwie zupełnie sama. Biorąc jednak pod uwagę ostatnie doniesienia ze stolicy amerykańskiego przemysłu filmowego, warto najpierw zastanowić się przez chwilę nad wątkiem Cheryl, która tylko dzięki interwencji Veronici nie padła ofiarą gwałtu.

ra.png

Po tym, jak Betty zdradziła Black Hoodowi imię Nicka, jako tego, który powinien zostać zamordowany przez zamaskowanego mordercę, mogliśmy się spodziewać, że szósty odcinek będzie jedną wielką eskalacją chęci zemsty. Kto miał nadzieję na śmierć Nicka – przeliczył się. Nie zobaczyliśmy spektakularnego wymierzenia sprawiedliwości, dowiedzieliśmy się  za to, że próba gwałtu może odebrać pewność siebie nawet tak przebojowej dziewczynie jak Cheryl. Wydawałoby się, że bohaterka, która ma o sobie tak wysokie mniemanie, nie będzie miała oporów przed wyjawieniem policji imienia napastnika i przed pójściem do sądu. Okazuje się jednak, że nawet osoby, które powszechnie uważane są za silne psychicznie, da się z łatwością zastraszyć. Można by się zastanowić nad tym, dlaczego Veronica nie złoży przeciwko Nickowi pozwu, skoro chłopak i jej próbował zrobić krzywdę. Odpowiedź jest prosta – bo się wstydzi. Nawet jeśli nie przyznaje tego wprost, to boi się, czuje pewien opór przed opowiadaniem o molestowaniu publicznie. Niechęć obu bohaterek pokazuje wyraźnie, że mówienie o molestowaniu wciąż jest w społeczeństwie dużym problemem, a ofiary,  teoretycznie przecież mogące dochodzić swoich praw, często dobrowolnie z tego rezygnują, ze względu na podświadome przekonanie o ponoszeniu części winy.

ver

Jak wszyscy wiemy, Nick zostaje ostatecznie ukarany przez ojca Veronici. I muszę wam przyznać, że po raz pierwszy od początku sezonu nie przeszkadza mi fakt, że dostajemy tak mało informacji na temat Hirama Lodge’a. Jeżeli zgodnie z zamysłem twórców, ma on być eleganckim gangsterem z wyższych sfer, kimś na kształt Ojca Chrzestnego Riverdale – to ta tajemniczość się jak najbardziej sprawdza.

Wypadałoby chociaż kilka słów napisać o Betty, która w poprzednim odcinku odegrała niewątpliwie najważniejszą rolę. W odcinku szóstym jej wątek został dość niespodziewanie i, w moim odczuciu, zbyt szybko wygaszony. W dodatku w mało wiarygodny sposób. Jeszcze tydzień temu dziewczyna była gotowa spełnić każdą prośbę Black Hooda, z obawy przed tym, że szaleniec zrobi krzywdę jej najbliższym. Teraz nagle Betty postanowiła zerwać współpracę z mordercą, nic sobie nie robiąc z ryzyka, jakie sprowadzi na swych przyjaciół i rodzinę. W moim odczuciu jej dramat powinien jeszcze trochę potrwać, scenarzyści mieli chyba jednak odmienne zdanie. Okej – ich prawo. Ale dlaczego ta nagła zmiana frontu Betty została przedstawiona w tak mało przekonywający sposób? Dziewczyna wyjaśniła przyczyny swego postępowania Veronice, a ta oczywiście jej wybaczyła. Dlaczego Betty nie mogła też wytłumaczyć się Jugheadowi? Dlaczego nie mieliśmy szansy zobaczyć, jak Jugowi rzednie mina, kiedy orientuje się, że zachował się jak ostatni dupek, zdradzając swoją dziewczynę? Widać tutaj pewną niekonsekwencję scenarzystów. Zwłaszcza, że przecież w ostatniej scenie bohaterowie najwyraźniej znowu są razem, więc domyślamy się, że jakieś słowa wyjaśnienia musiały między nimi paść. Tylko dlaczego poza kamerą?

jug

Zbliżamy się już do półmetka sezonu, chyba pora wytypować jakichś kandydatów na osobę, która kryje się za maską Black Hooda. Macie jakieś propozycje?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Dzięki!
Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

7 thoughts on “Kevin Spacey nawiedza Riverdale – recenzja „Riverdale” s2e6

  1. Bardo fajna recenzja 🙂 Jeżeli chodzi o moje podejrzenia to na pierwszy ogień idzie ojciec Betty. Nie wiem czemu ale oczy, które są jedyną widoczną częścią twarzy Black Hooda bardzo mi się z nim kojarzą. Poza tym ma motyw oraz fakt, że został trochę „wycofany” w 2 sezonie jest trochę podejrzany. Też może byłby to jakiś powtarzający się motyw, bo przecież w 1 sezonie ojciec zabił syna. Drugim kandydatem jest brat bliźniak Betty, który rzekomo miał się pojawić w 2 sezonie. Black Hood wiele razy powtarza „ty i ja jesteśmy tacy sami”… on w sumie (jeżeli w ogóle się pojawi) też miałby dobry motyw. Ewentualnie ojciec i syn”pracują” razem.

    Polubienie

      1. Jeżeli chodzi o motyw ojca Betty to wydaje mi się, że chce w bardzo brutalny sposób narzucić Betty jak ma żyć. Może w pewnym stopniu chce się o nią troszczyć, zabijając „tych złych” (co wcale go nie usprawiedliwia). Możliwe, że szuka zemsty na jej matce (która mu się przeciwstawia) i na Polly (która nie zgodziła się na aborcję). Być może Betty jest dla niego jeszcze „do uratowania”. Jego motywy mogą być bardzo różne i może być ich tak naprawdę bardzo dużo. A tak trochę odbiegając od postaci Cooper’a, to wydaje mi się, że maska Black Hooda jest mimo wszystko dość przejrzysta, i nie trzeba było wielu odcinków aby się chociaż trochę domyślać, że postać kryjąca się za nią jest dużo starsza od głównych postaci, że to mężczyzna no i, że bardzo kojarzy się z ojcem Betty. Zastanawia mnie czy to celowe zagranie ,które ma na celu nas trochę zmylić i odciągnąć podejrzenia od zupełnie innej postaci.

        Polubienie

  2. Fakt jest taki, że serial robi się coraz ciekawszy. Ja także typuję ojca Betty na Black Hooda. O bracie bliźniaku Betty jakoś nie słyszałam, chyba umknęła mi ta informacja. W sumie czemu nie, może jakieś sprawy z przeszłości, o których już nikt dawno nie mówił, pociągnęły go do mordowania. Co do ojca, to szczerze mówiąc nie wiem jaki mógłby mieć motyw. Ostatnio mało go widzimy, więc może to będzie takie WOW, taki coming out. Jestem bardzo ciekawa jak sie to dalej potoczy.

    Polubienie

    1. Właściwie Betty nie ma bliźniaka, a starszego brata.W pierwszym sezonie jej matka opowiadała, jak w liceum zaszła w ciążę (żeby było jasne – ze swoim obecnym mężem), ale zdecydowała się oddać dziecko do adopcji. Warto dodać, że za pośrednictwem tego samego ośrodka, w którym wiele lat później zamknięto Poly.

      Polubienie

  3. Nie mam zielonego pojęcia kim jest Black Hood. Chociaż pogodzenie się Betty i Jugheada całkiem mnie cieszy – trochę zaluje, że jakoś tak za szybko to się potoczyło. Już myślałam, że Betty będzie na niego wściekła za zdradę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s