Wylewam żółć czyli jak nie pisać książek

Niektórzy pisarze wydają po kilka książek rocznie – przez wiele lat robił tak Stephen King, a na naszym polskim podwórku liderem pod względem szybkości pisania jest chyba Remigiusz Mróz. O ile jestem w stanie zrozumieć, że kiedy publikuje się tak dużo jak wspomniani autorzy, bardzo trudno jest utrzymać równy poziom wszystkich swoich powieści, o tyle nie mogę pojąć, dlaczego czasami uznany pisarz, zamiast popracować nad tekstem trochę dłużej, woli zrobić z czytelnika idiotę i wcisnąć mu książkę, która wygląda jakby była pisana na kolanie. Książkę pełną sprzeczności, z bohaterami, których osobowość konsystencją przypomina plastelinę – słowem, książkę, której czytanie sprawia niemal fizyczny ból.

Taką powieścią jest moim zdaniem W cieniu prawa Remigiusza Mroza. Męczyłam ją przez ostatnie trzy dni, czytając, przecierałam oczy ze zdziwienia, nie mogąc uwierzyć, że Mróz, obecnie mój ulubiony polski pisarz, stworzył i wypuścił do księgarń takiego literackiego potworka. Panie Remigiuszu, czemu?

pen-2589867_1920.jpg

Niniejszy wpis nie ma być klasyczną recenzją, a raczej punktem wyjścia do przedstawienia, jakie zabiegi w książkach są irytujące i sprawiają, że cały tekst wydaje się być dziełem niedoświadczonego autora, który ucieka się do różnych infantylizmów, byle tylko poszczególne  wydarzenia jakoś się kleiły. Takie zabiegi nie zawsze są błędami, gdyby W cieniu prawa napisał jakiś inny autor, prawdopodobnie po skończeniu lektury na zawsze odłożyłabym tę książkę, by po paru dniach nie pamiętać nic z tej durnej intrygi. Ale że tę książkę napisał Mróz… No cóż, nie mogę przejść wobec jej problemów obojętnie. Bo przecież to jest pisarz, który wie, jak się konstruuje fabułę, udowodnił to nie raz. W cieniu prawa to nie żaden debiut literacki – co się więc stało? Ano, wytłumaczenie może być tylko jedno – co za dużo to nie zdrowo. Może by tak zamiast wydawać cztery powieści rocznie, pisać tylko dwie, ale za to porządnie?

 Grzech pierwszy – kopiowanie wikipedii

Akcja W cieniu prawa rozgrywa się w Galicji w latach 1909-1910, mamy więc ciekawe tło historyczne. Z kryminału, a więc powieści czytanej dla rozrywki, można się na temat ówczesnych realiów dowiedzieć więcej niż z podręczników od historii, problem jednak w tym, że bardzo często autorzy nie wiedzą, w jaki sposób połączyć fakty z fikcją literacką. Zwykle wybierają najgorszą z możliwych metod, tj. wplatają ustępy z encyklopedii w myśli bądź słowa bohaterów. Moim zdaniem wychodzi to zawsze niesamowicie sztucznie i dlatego mam ochotę zazgrzytać zębami za każdym razem, gdy widzę zdanie typu:

Ruszyli w kierunku Hotelu Pod Różą, prowadzonego przez Franciszkę Starzewską. Przybytek ten był jednym z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w Krakowie, a zatrzymywały się w nim same znakomitości.

Trzeba było jeszcze napisać, że zatrzymali się tam Wyspiański, Rydlowie i Chochoł z Wesela.

adult-2242164_1920.jpg

Grzech drugi – bohaterowie cierpiący na Alzheimera

Jeden z głównych bohaterów W cieniu prawa wychowywał się w biednej, polskiej rodzinie, przez co jego dostęp do edukacji był raczej ograniczony. Mimo to kiedy do wspomnianego bohatera przychodziły dziesiątki listów, nie miał żadnych problemów z ich odczytaniem. Ba, autor wspomina nawet, że bohater sam kaligrafował jakieś listy. Wydaje się, że nasz protagonista na przestrzeni lat opanował sztukę czytania. Do czasu – w pewnym momencie pojawia się informacja, że główny bohater powoli i z trudem składał litery. Tak jakby autor nagle przypomniał sobie, że chłopak pochodzi z nizin społecznych i być może warto by to w jakiś sposób zaznaczyć. Ale tylko w jednym miejscu, bo skoro reszta już została napisana, to po co cokolwiek poprawiać?

Grzech trzeci – podróż w czasie potrzebna od zaraz

Przeskoki czasowe są dosyć popularnym  zabiegiem literackim i nie zawsze mi przeszkadzają. Kiedy jednak jest ich zbyt dużo, rodzi się we mnie uzasadnione podejrzenie, że autor wepchnął je do swojego dzieła tylko dlatego, że nie chciało mu się pisać o dalszych losach bohaterów. W takiej sytuacji najłatwiej jest przenieść ich w czasie o kilka tygodni, miesięcy czy nawet lat i przedstawić rozmowę, w której wspominają oni wydarzenia nieopisane bezpośrednio w książce. Nie mam nic przeciwko stosowaniu takiego zabiegu na przykład w epilogu, ale gdy w toku całej fabuły bohaterowie kilkakrotnie korzystają z jakiejś literackiej wersji Tardis – wtedy odnoszę wrażenie, że książka jest pocięta na części, a więc w pewnym stopniu niekompletna.

tardis-1816598_1920.jpg

Grzech czwarty  – chodzące bazy danych

Ten zarzut akurat nie dotyczy powieści Mroza, jednak mogłabym go sformułować w stosunku do wielu innych książek. Zauważyliście, że niektórzy bohaterowie wypowiadają w dialogach tak długie kwestie, że gdyby rozmawiali z kimś na żywo, a nie tylko na papierze, zmuszaliby rozmówcę do stania i milczenia przez kilka minut? Ludzie tak nie mówią! Jeszcze pół biedy, gdy zdania wypowiadane przez bohaterów są po prostu długie, gorzej, jeśli autor chce nam za ich pomocą przekazać nadmiar informacji podobnych do notatek encyklopedycznych. Nie raz widziałam, jak bohaterowie, w toku rozwoju fabuły, udawali się do konkretnego miasta czy wsi, gdzie spotykali miejscowego, który z prędkością karabinu maszynowego zaczął wykładać im całą historię danych terenów, z uwzględnieniem daty lokacji i nazwiskiem pierwszego wójta. Poza prawdziwymi pasjonatami, zwariowanymi na punkcie swej małej ojczyzny, wątpię, by ktokolwiek posiadał tak obszerną wiedzę. Wniosek jest jeden – fikcyjne postaci najpewniej mają wbudowany w mózgu jakiś superkomputer, do którego mogą zajrzeć w każdej chwili, by potem błyszczeć erudycją na kartach powieści.

Możecie się ze mną zgadzać lub nie – istnieje duże prawdopodobieństwo, że po prostu się czepiam. Jakie elementy najbardziej denerwują Was w powieściach? Dodalibyście coś do tej listy, a może wręcz przeciwnie – uważacie, że nie wszystkie punkty, które wskazałam, są tak naprawdę błędami?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Nic tak nie motywuje do dalszej pracy jak reakcja odbiorców 🙂 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

8 myśli w temacie “Wylewam żółć czyli jak nie pisać książek

  1. A niektórzy tłumacze nie powinni tłumaczyć… przeczytałam właśnie „List z przeszłości” i znalazłam tak wiele błędów i nieścisłości, że aż mi się płakać chciało. Wiele z nich było dokładnie tym, co zarzucasz Mrozowi. Granice przyzwoitości w książce, którą czytałam zostały przekroczone, kiedy tłumaczka nazywała jedną z kobiet, uwaga uwaga, KŁAMCZYNIĄ. Czy w języku polskim w ogole istnieje takie słowo?

    Polubienie

  2. Bycie chodzącym kompendium sprawdza się doskonale w serii o Panu Samochodziku, gdzie na dany temat wypowiadają się obszernie bohaterowie będący specjalistami w swoich dziedzinach.
    A z Mrozem mam taki love-hate relationship. Czytałam 5 jego książek, z czego dwie były świetne, dwie w porządku, a piątej nie skończyłam, bo nie mogłam przebrnąć.

    Polubienie

  3. Czytałem dotychczas trzy książki Mroza, które mi się spodobały, ale jeśli jest faktycznie tak, jak piszesz, to „W cieniu prawa” nie zasłuży na półkę chwały. :/

    Nauka pisania to niesamowity proces, podczas którego można się wiele dowiedzieć, o innych ludziach, o sobie. Zauważyłem, że od kiedy coś sobie skrobię w zeszycie przykładam coraz większą wagę do szczegółów (zapachów, gestów ludzi, dźwięków); próbuję potem to wszystko analizować i staram się, aby moje wypociny były jak najbardziej realne. A wciąż przyłapuję się na tym, że postaci mówią do siebie zbyt oficjalnym językiem czy właśnie – monologują. (Chociaż jak się Szymon albo Krystian rozpędzą, to nikogo do słowa nie dopuszczą :D).

    Zgadzam się z „grzechami”, które tu są wypisane i po zastanowieniu z pewnością mógłbym wiele dodać i rozszerzyć, ale może kiedyś napiszę również o tym tekst.

    Dziękuję serdecznie za inspirację oraz naprawdę dobry wpis!

    Pozdrawiam serdecznie
    Nikodem z Zaczytanych Jeży

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s