Musisz „To” zobaczyć!

Idąc do kina na ekranizację książki Stephena Kinga,  nigdy nie wiesz,  czy zobaczysz prawdziwe arcydzieło, czy najgorszy paździerz,  którego twórcy zniszczyli cały potencjał tekstu źródłowego. Jeśli byliście rozczarowani po, co tu kryć, słabo ocenianej Mrocznej wieży (którą recenzowałam tutaj), obejrzyjcie To. Istnieje spora szansa, że ten horror z nawiązką zrekompensuje Wam męki, które wycierpieliście podczas poprzedniego seansu.

Recenzja nie zawiera spoilerów.

Ostatnimi czasy pojawia się dużo produkcji retro, nawiązujących do amerykańskiej popkultury i całej stylistyki lat 80. ubiegłego wieku. Wydaje się, że To również zostało zekranizowane na fali tego najnowszego trendu. Część osób porównuje ten film do serialu Stranger things, w którym pojawiają się pokrewne motywy i w którym gra nawet jeden ten sam aktor (Finn Wolfhard), jednak nie powiedziałabym, że to podobieństwo jest czymś złym. Zanim sformułuje się tego rodzaju zarzuty, trzeba zrozumieć zasadniczą różnicę między tymi dwoma produkcjami – Stranger things to swego rodzaju zabawa formą i konwencją, stworzona po to, by oddać hołd Kinu Nowej Przygody i, nieco dzisiaj kiczowatej, stylistyce lat 80. To stanowi natomiast całą esencję lat 80. – literacki pierwowzór powstał bowiem w 1986r., autor zawarł więc w powieści ducha tamtych czasów, pisząc z perspektywy uważnego obserwatora zanurzonego w amerykańskiej popkulturze. A twórcom najnowszego filmu udało się bardzo sprawnie przenieść ten charakterystyczny klimat na ekrany kin.

it5

To reklamowane jest jako horror – czy słusznie? I tak, i nie. Z jednej strony, wszystkie niepokojące elementy nawiązują do zabiegów znanych z najbardziej klasycznych horrorów i, o dziwo, nadal się sprawdzają. Chociaż teoretycznie dramatyczna muzyka powinna wszystkim widzom wyraźnie sugerować, że zaraz na ekranie wydarzy się coś złego – w pewnych momentach naprawdę można znieruchomieć ze strachu. To przeraża jednak na wielu różnych poziomach, w niektórych aspektach napięcie jest zbudowane lepiej, w innych gorzej. Zdecydowanie najsłabiej wypadają dla mnie wszystkie sceny, w których to wygenerowane komputerowo postaci i efekty specjalne mają wywoływać u widza lęk. Bill Skarsgard w roli Pennywise’a, wydurniającego się klauna z niepokojącym błyskiem w oku, autentycznie mnie przeraża (tak na marginesie, myślę, że Pennywise otwierający usta i ukazujący setki ostrych jak brzytwa (oczywiście zrobionych w CGI) zębów – już nie. Paradoksalnie, najstraszniejsze w całym tym filmie wydają mi się sceny realistyczne, prawdopodobnie właśnie dlatego, że mogłyby wydarzyć się naprawdę. Molestowanie seksualne dzieci, trauma związana z tragiczną śmiercią rodziców, opresyjna matka, brutalne prześladowania ze strony szkolnych chuliganów (rzekłabym nawet, że bardzo brutalne, ale jak wiadomo – młodzież jest okrutna)… To wszystko mogłoby się zdarzyć w prawdziwym życiu. Powiem więcej – to się naprawdę dzieje.

penny

Z drugiej strony, mimo że To zawiera wiele elementów zaskakująco makabrycznych, nie nazwałabym tego filmu horrorem. A jeśli już, to od razu zaznaczyłabym, że jest to horror z elementami innych gatunków. Przede wszystkim To bardzo wyraźnie nawiązuje do Kina Nowej Przygody z grupą dorastających dzieciaków na pierwszym planie. Grupka przyjaciół, jakżeby inaczej, postanawia oczywiście na własną rękę rozprawić się z demonicznym klaunem grasującym w mieście i porywającym dzieci, których strachem się karmi. Tak można by opisać fabułę w kilku zdaniach. Ale powiedzieć tylko tyle, to właściwie nie powiedzieć o ty filmie nic. Główna oś fabularna nie wydaje się może specjalnie oryginalna – mamy grupkę dzieciaków, mamy jakiegoś antybohatera, z którym muszą się zmierzyć, jest więc materiał na film. Każda postać posiada jednak ciekawą osobowość i własne lęki, którym musi stawić czoła. Jednocześnie mamy w tym filmie naprawdę ogromną dawkę humoru. Żaden bohater nie wydaje się papierowy – owszem, niektóre ich cechy są nieco wyolbrzymione, ale w żadnym momencie nie czuć tutaj sztuczności w grze młodych aktorów, wręcz przeciwnie – moim zdaniem reżyser Andres Muschietti wykonał na planie kawał dobrej roboty, pracując z tymi nastolatkami. Kilku- czy kilkunastoletni aktor może mieć talent, ale jeśli zostanie źle poprowadzony przez reżysera, to i talent niewiele pomoże.

it3

Jakkolwiek kuriozalnie to nie zabrzmi (bo w To mamy mimo wszystko sporo scen dość makabrycznych) – całość ogląda się bardzo przyjemnie dla oka i jest to w dużej mierze zasługa scenografii i ekipy od kostiumów. Akcja filmu rozgrywa się w latach 80., twórcy musieli więc upchnąć na ekranie jak najwięcej rekwizytów z minionej epoki. I niby nic w tym niezwykłego, ale jednak widok ta dbałość o szczegóły, o najdrobniejsze elementy stroju i o wystrój wnętrz – to wszystko wywołuje u mnie jakieś absurdalne uczucie tęsknoty za minioną epoką. Epoką, której przecież nigdy nie mogłam zobaczyć na własne oczy, bo po pierwsze, w latach 80. nie było mnie nawet w planach, a po drugie – nawet gdybym wtedy żyła, rzeczywistość PRL wyglądała zupełnie inaczej niż w USA. Ale jednak kultowe amerykańskie filmy robią swoje; widzisz rower z oparciem – myślisz E.T. Słyszysz jakiś przebój z lat 80. i przypominasz sobie wszystkich tych muzyków w kiczowatych strojach i fryzurach. Jeśli chodzi o budowanie klimatu epoki w To, to (ech, ciągle to to…) twórcy spisali się świetnie.

Właściwie nie mam zbyt wiele do zarzucenia temu filmowi – oprócz nieco topornego CGI, (które może i wygląda dobrze, ale wprowadza na ekran deziluzję i sprawia, że widz boi się trochę mniej) wskazałabym jeszcze tylko jeden element, który nieco psuje całe wrażenie, a mianowicie przeciągnięty ostatni akt filmu. W pewnym momencie wreszcie dochodzi do konfrontacji naszych bohaterów z demonicznym klaunem Pennywisem. Widz myśli sobie, że w tym momencie zakończy się cała historia, ale nie – Pennywise znika i dopiero po kilkunastu minutach dzieciaki ponownie stają z klaunem do walki. Rozumiem, że taki sposób poprowadzenia fabuły wynika z treści materiału źródłowego, ale jednak uważam, że jedno starcie, naprawę ostateczne starcie, w zupełności by wystarczyło. Bo w ten sposób film niepotrzebnie traci impet przed finałem i pod sam koniec może się wydać już nieco… przewidywalny. Co jednak nie oznacza, że oglądanie, jak banda dzieciaków wali klauna dłutem po mordzie staje się nagle mniej zabawne.

it4

Jeśli podobało wam się Stranger things, jeśli lubicie stare ekranizacje powieści Kinga, takie jak Lśnienie czy Carrie – myślę, że To może się Wam bardzo spodobać. Powiem więcej – To może Was naprawdę zachwycić.

Ocena: 9/10

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Nic tak nie motywuje do dalszej pracy jak reakcja odbiorców 🙂 

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

7 thoughts on “Musisz „To” zobaczyć!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s