Piórnik wagi ciężkiej czyli po co komu pierdyliard cienkopisów

Początek roku szkolnego za nami, nie trzeba nawet patrzeć w kalendarz, by to stwierdzić – wystarczy wejść na youtube. Od kilku dni zewsząd atakują mnie filmiki z frazą Back to school w tytule. We wszystkich materiałach ładne, uśmiechnięte nastolatki na tle ścian w pastelowych kolorach dumnie prezentują swoją szkolną wyprawkę. Autorki (bo jednak to głównie dziewczyny kręcą tego typu treści) z autentyczną radością zapewniają, że początek roku szkolnego jest super, bo wiąże się z dużymi zakupami. Wszystkie z jakiegoś powodu wywołują u mnie hejterskie skłonności, z którymi staram się walczyć. Cóż… Przez większość czasu mi się udaje.Ale nie dzisiaj. Nie wtedy, gdy trzeba zabrać głos w tak istotnej kwestii, jaką jest nabycie ołówków w kształcie donatów.

back-to-school_4460x4460.jpg

Rozumiem, że człowiek ma potrzebę obcowania z ładnymi rzeczami, że używanie kolorowych cienkopisów do podkreślania ważnych informacji pomaga lepiej przyswajać wiedzę. Każdy czasami chce sobie kupić jakąś głupotę w rodzaju gumki w kształcie ananasa i nie ma w tym nic złego. Ale chyba coś jest nie w porządku, gdy mając lat szesnaście czy siedemnaście, dziewczyna twierdzi, że była zrozpaczona przed pójściem do liceum, bo ktoś jej powiedział, że w szkole średniej nie używa się już kolorowych markerów. Można. Tylko do szkoły nie idzie się z myślą Dzisiaj pokoloruję sobie połowę podręcznika. Zakreślę cały rozdział, żeby go zapamiętać. Do szkoły chodzi się po wiedzę. Albo po to, żeby spotkać znajomych. Ale na pewno nie dlatego, żeby szpanować zawartością piórnika.

colored-pencils-168391_1920.jpg

Może nie jestem najlepszą osobą, żeby mówić o tym, jak powinna wyglądać zawartość torby czy plecaka przeciętnego ucznia liceum, piórnik przestałam posiadać jakoś w pierwszym semestrze drugiej klasy, kiedy to odjechał sobie, samotny, porzucony, pociągiem Pendolino do Krakowa; czarne długopisy na maturę kupiłam w kiosku, idąc do szkoły, no bo po co robić to wcześniej, skoro można na ostatnią chwilę… Niemniej jednak dostrzegam pewne niebezpieczeństwo w tym, że niektórzy rokrocznie zaopatrują się w absurdalną liczbę nikomu niepotrzebnych przyborów szkolnych. I o ile śliczne naklejki i cienkopisy w pewien sposób świadczą o twojej pozycji, gdy jesteś w podstawówce (nie ukrywajmy – dzieci są okrutne), o tyle w szkole średniej stanowią tylko przejaw konsumpcjonizmu w najczystszej postaci. Filmiki z tagiem back to school na youtubie nie dotyczą jedynie przyporów do pisania, ale także ubrań. Wkraczając w nowy rok szkolny, trzeba przecież wywalić z szafy wszystkie stare ciuchy i skompletować zupełnie nową garderobę. To oczywiste, prawda?

Odnoszę wrażenie, że osoby, które przed pierwszym września kupują tyle niepotrzebnych rzeczy, to ci sami ludzie, którzy zawsze narzekają na to, jak ciężkie są wszystkie podręczniki i ćwiczenia i jak bardzo niszczą one nasze kręgosłupy. Czy ja wiem?… Wystarczy trochę pomyśleć, czasami zostawić niepotrzebne książki w domu, umówić się z kolegą z ławki, kto w jakie dni nosi ze sobą zbiór zadań z matmy… Można mieć jeden zeszyt od dwóch przedmiotów. I już plecak robi się lżejszy. Chociaż nie, nie zawsze.

Jak nosi się ze sobą milion cienkopisów, korektorów, markerów, kubek termiczny, wielkie pudełko śniadaniowe na jedną kanapkę, segregatora, grubą teczkę, kredki i pięć ołówków… To plecak waży tyle samo. Albo więcej.

stabilo-2650500_1920.jpg

Oczywiście trochę przesadzam. Fanie mieć kolorowe długopisy i wieczne pióro w niedźwiedzie polarne (zgubiłam takie dawno temu i nadal po nim płaczę). Jeśli lubicie ładne rzeczy – kupujcie je śmiało. Ale nie dajcie się zwariować.

 

 

 

 

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

5 thoughts on “Piórnik wagi ciężkiej czyli po co komu pierdyliard cienkopisów

  1. Z łezką w oku wspominam cudowne kolorowe i pachnące długopisy brokatowe. Ach, to były czasy!
    Na Targach pracy wzięłam z jakiegoś stoiska komplet kolorowych kredek i nosiłam je przez dwa ostatnie lata studiów na uczelnię 🙂 Z koleżanką przerysowałyśmy wszystkie schemaciki ze slajdów w kolorze 😛
    Ja najlepiej wspominam pewne stare pióro, które zostawiłam chyba w ośrodku na koloniach. Super się nim pisało…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jakiś kolor do podkreślenia zawsze się przyda, ale mnie chodzi o ogólną tendencję. Natrafiłam na taki filmik, w którym autorka pokazywała widzom kolorowe karteczki specjalnie ‚na ściągi’, zakupione oczywiście jeszcze w wakacje. Dobre założenie – nie będę się uczyć, ale kupię sobie ładne karteczki, żeby się z nich przyjemnie ściągało 😀

      Polubienie

  2. Bardzo lubię wszystkie tego typu przybory, ale mam świadomość, że prawdopodobnie nigdy nie będą mi potrzebne więc zwyczajnie ich nie kupuję. Albo w małej ilości. Zwłaszcza, że etap szkoły mam już daleko za sobą!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s