Ten film wie, czym jest

Wieść ludowa głosi, że na świecie istnieją złe filmy. Nie da się ich jednak łatwo i szybko sklasyfikować, złym filmem możemy określić film nudny, źle zrealizowany czy po prostu głupi. Poziom głupoty, co oczywiste, może być umiarkowany, może jednak równie dobrze zejść grubo poniżej podłogi i w takich sytuacjach, kiedy wydaje się, że zostały przekroczone wszelkie granice absurdu, warto się zastanowić, czy reżyser świadomie stworzył kinowego potwora, czy też był to jedynie wypadek przy pracy. Chociaż ta kwestia pozornie może wydawać się mało istotna, przecież film głupi pozostanie filmem głupim, niezależnie od pierwotnych intencji autora, to jednak produkcję, która wie, czym jest, ogląda się znacznie przyjemniej niż film, który mógł się udać, ale nie wyszedł.

rekin.jpg

Na snucie tych rozważań naszło mnie po wczorajszym seansie Sharknado (w wersji polskiej Rekinado). Już sam tytuł sugeruje chyba, jakiego typu jest to produkcja, czy ktoś przy zdrowych zmysłach nazwałby tak swoje dzieło, gdyby było ono kręcone na poważnie?  Śmiem wątpić. Rekinado to jeden z tych wielu filmów katastroficznych, w których jedna osoba musi uratować całe miasto, ba, w tym przypadku cały stan, przed siłą żywiołu i potęgą natury. Wyobrażam sobie, że scenarzyści, zanim przystąpili do pracy, wrzucili do worka karteczki z wypisanymi najpoważniejszymi zagrożeniami ludzkości, poczym wyciągnęli kilka i postanowili połączyć je w jedną całość. Z jakiegoś powodu ktoś stwierdził, że stworzenie filmu o żarłocznych rekinach unoszonych przez tornado to dobry pomysł. Czemu nikt na planie nie zaprotestował?

Nie to, że nie chciałam, by ten film powstał, dowiedziałam się z niego wielu rzeczy, które zmieniły mój sposób postrzegania rzeczywistości, więc produkcja ta ma nie tylko wymiar rozrywkowy, ale także edukacyjny. Gdyby nie Rekinado nie wiedziałabym, że rekiny mogą latać, to po pierwsze. Po drugie – wiedzieliście, że rekiny wcale nie zagryzają swojej ofiary? Połykają ją w całości i jest ona rozpuszczana dopiero przez kwasy żołądkowe, dzięki czemu jeśli zareaguje się odpowiednio szybko, można uratować człowieka, wyciągając go z ciała drapieżnika niczym Jonasza z brzucha wieloryba. Taki to mądry film. Przez niecałe dwie godziny tej jakże inteligentnej produkcji jest jeszcze wiele podobnych elementów burzących dotychczasową wiedzę widza na temat rzeczywistości, nie będę jednak spoilerować i psuć Wam przyjemności z seansu. Jeśli chcecie obejrzeć Rekinado, nie zwlekajcie.

Oczywiście żartuję, Rekinado na pewno umieściłabym w czołówce rankingu najgorszych filmów, jakie kiedykolwiek widziałam. Co nie znaczy, że w czasie oglądania tej farsy bawiłam się źle, wręcz przeciwnie – dawno nie zaangażowałam się tak w historię opowiadaną na ekranie. I tu nasuwa się pewne pytanie – dlaczego niektóre złe filmy nas bawią, niektóre zaś wyzwalają w odbiorcy najbardziej pierwotne instynkty i skłaniają do rzucenia czymś ciężkim w ekran telewizora? Wydaje mi się, że znalazłam odpowiedź na to pytanie.

rekin2.jpg

Kiedy film wie, czym jest, czyli z założenia ma być zły, jesteśmy w stanie wiele wybaczyć twórcom, którzy mają świadomość tego, że ich dzieło nie przedstawia sobą żadnej wartości. Podczas oglądania takich produkcji można się pośmiać, nie tylko z nieudolności reżysera i aktorów, ale przede wszystkim z konkretnego gatunku, który bardzo często jest parodiowany przez złe filmy. Rekinado, zawierające przecież większość elementów charakterystycznych dla filmów katastroficznych, tak naprawdę je wyśmiewa, Straszny film ewidentnie parodiuje horrory, a Wampiry i świry – filmy z gatunku paranormal romance. 

Inaczej sprawa ma się w przypadku filmów, które po prostu nie wyszły. Albo nie są filmami tylko zlepkami scen, które producent postanowił sprzedać odbiorcom jako pełnoprawną produkcję filmową, byle tylko zarobić. Tak jest na przykład z Ciemniejszą stroną Greya, która, jakby się nad tym zastanowić, wcale nie prezentuje wyzszego poziomu niż Rekinado, ale irytuje bardziej, bo twórcy traktują ten film ze śmiertelną powagą. Przecież  scena, w której Christian spada wraz z helikopterem, a chwilę potem pojawia się w swoim mieszkaniu (doszedł tam na piechotę? zamówił Ubera? sam naprawił śmigło?) sama w sobie jest absurdalna, mogłaby się pojawić w każdym filmie klasy B, C i Z. Ale nie, nie możemy się z niej śmiać i nie możemy się śmiać z Greya, bo przecież to jest dobre kino, a nie jakaś niskobudżetowa produkcja. Zdradzę Wam pewien sekret – fakt, że coś jest nakręcone lepszą kamerą, nie oznacza wcale, że film od razu jest dobry. Nope. 

sshade.jpg

Nieudane filmy trudniej jest wybaczyć, kiedy za ich nakręcenie biorą się duże studia filmowe takie jak chociażby Universal. Najnowsza Mumia jest dobrym przykładem produkcji, która się nie udała. Doskonale rozumiem, że jest to kino przygodowe, przez niektórych określane jako horror (tylko czego się tu bać?) i wcale nie zarzucam Mumii, że nie porusza problemów egzystencjalnych. Ale powinna chociaż zachowywać jakąś logikę w ramach swojej konwencji, co natomiast zaoferowali nam twórcy? Toma Cruise’a biegającego bez celu, płaskie dialogi i tytułową mumię, która pojawia się właściwie w ostatnim segmencie filmu, jakby reżyser przypomniał sobie, że to film o mumii, więc może warto by dać jej trochę czasu ekranowego. Ten film jest zły, ale nie bawi jak Rekinado czy Straszny film. Dlaczego? Ano dlatego, że można było mieć wobec niego jakieś oczekiwania, które niestety zostały zawiedzione. Wobec filmów klasy B mało kto ma jakiekolwiek wymagania, dlatego też łatwiej nam jest przełknąć absurd serwowany przez niskobudżetowe produkcje i dzięki temu lepiej się na nich bawimy.

The-Mummy-posters-with-Tom-Cruise

Czy fakt, że twórcy wiedzą, że robią zły film w jakiś sposób ich usprawiedliwia? W pewnym stopniu tak. Na pewno sprawia, że da się zaakceptować na ekranie znacznie większą dawkę absurdu niż gdyby film był kręcony na poważnie.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go, skomentuj, polub stronę Rude Okulary na facebooku. Nic tak nie motywuje do dalszej pracy jak reakcja odbiorców 🙂 

Advertisements
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.wordpress.com

5 thoughts on “Ten film wie, czym jest

  1. Już po zwiastunie Mumii wiedziałam, że to nie będzie dobre. Na szczęście nie poszłam do kina. I to prawda! Są filmy, które od początku mają być złe i mają wzbudzać śmiech i są te, które nagrywane na poważnie, okazują się totalną pomyłką. Rekinando nie oglądałam 😀 o filmie słyszałam, a tytuł wciąż mnie bawi 😀

    Lubię to

  2. Słyszałam o tym filmie, jednak sam pomysł na fabułę wydał mi się na tyle absurdalny, że postanowiłam odpuścić sobie tej przyjemności 😉
    Jeśli nie zraziłaś się do tego typu produkcji, polecam Ci „Dwugłowy rekin atakuje”, chociaż nie jestem w stanie zapewnić Ci żadnego streszczenia, ponieważ dobrnęłam do zaledwie kilkunastej minuty. Jednak z Twoim podejściem do tematu, być może znajdzie się w tej produkcji coś edukacyjnego bądź wartego wspomnienia 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s