Lubię cię. Szkoda tylko, że jesteś lewakiem.

Ostatnio jadąc metrem, wyjęłam z torby pewne czasopismo, w którego tytule pierwszą literą jest P, a ostatnią (dla ułatwienia dodam, że był to tygodnik społeczno-polityczny, a nie na przykład jakiś magazyn dla wielbicieli roślin o nazwie Pelargonia). Zaczęłam czytać, ale kątem oka zobaczyłam, że siedząca obok mnie pani kiwa głową z dezaprobatą i fuka niezadowolona. No bo przecież skoro wybieram taką prasę, wydaję prawie 7zł na szerzenie jakichś szatańskich, genderowych i skrajnie liberalnych idei,  to na pewno jestem lewakiem.

 

Ta sytuacja uświadomiła mi jedną bardzo ważną rzecz. Czytamy i oglądamy tylko takie treści, z którymi w pełni się zgadzamy. Przecież wiadomo, że w Gazecie Polskiej pracują same oszołomy i zwolennicy teorii spiskowych, a Gazeta Wyborcza to idealne miejsce zatrudnienia dla wszystkich kryptokomunistów. Po co więc marnować czas na czytanie artykułów napisanych przez autorów mających zupełnie inne od nas poglądy? Ano właśnie po to, by te poglądy poznać.

Zamykanie się tylko na jedno czy kilka mediów prezentujących ten sam światopogląd nie tylko zubaża nasz obraz rzeczywistości, ale też rozleniwia nas intelektualnie. Bo jeśli czytamy komentarze dotyczące bieżącej sytuacji politycznej, z którymi w pełni się zgadzamy, nie mamy powodów, by kwestionować opinie autora. To bardzo łatwo może doprowadzić do tego, że zaczniemy uznawać za pewnik wszystko, co zostanie wydrukowane w jakimś tygodniku czy dzienniku, bo po prostu – nie będzie chciało się nam weryfikować informacji i samodzielnie zastanowić się nad jakąś kwestią. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej jest wybierać bardzo różne tytuły, żeby porównywać zawarte w nich treści i móc z czystym sumieniem potem stwierdzić, że posiada się naprawdę własną opinię.

news-1591767_1920.jpg

Okej, nie namawiam nikogo do wykupywania całego kiosku – po pierwsze, mało kto ma tyle pieniędzy, by kupować wszystkie dzienniki i tygodniki, a po drugie, nikt nie ma tyle czasu, by dokładnie je przestudiować. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie temu, by raz kupić tytuł uważany za bardziej prawicowy, a w następnym tygodniu bardziej lewicowy i, ogólnie rzecz biorąc, liberalny. Najłatwiejszą rzeczą, jaką można zrobić, jest obejrzenie Wiadomości zaraz po Faktach, do czego zachęcam, bo ja osobiście te programy oglądam nie po to, żeby się czegoś dowiedzieć (a przynajmniej nie jest to moja główna motywacja), ale po to, żeby się pośmiać, widząc, jak te same wydarzenia opatrzone tylko innym komentarzem, zmieniają swój wydźwięk.

Takie zamknięcie na jedno tylko środowisko i sposób myślenia dobrze było widać w czasie tegorocznego Sejmu Dzieci i Młodzieży. Jeśli zerknie się na nagrania z posiedzenia 1 czerwca (są dostępne na YouTubie), to łatwo można dojść do wniosku, że przyszłość naszego kraju należy do radykałów. Uczestnicy Sejmu albo masakrowali Unię Europejską, albo masakrowali Kaczyńskiego, głosów pomiędzy – jakoś brak. Oczywiście, w młodości podobno wszyscy mamy tendencję do przyjmowania bardziej skrajnych poglądów, toteż nie mam pretensji, że dominowały przemówienia pełne emocji i ekstremistycznych haseł. Problem dostrzegam gdzie indziej. Wydaje się, że ci, którzy krytycznie wypowiadają się na temat pewnych zjawisk (jak na przykład stawianie pomników parze prezydenckiej w różnych miastach Polski) wiedzę na temat tego projektu czerpali prawdopodobnie jedynie z artykułów, programów czy audycji tworzonych przez autorów, delikatnie mówiąc, nieprzychylnych obecnej władzy. Tak samo młodzi posłowie nawołujący do wyjścia z UE – słuchając ich przemówień, momentami miałam wrażenie, że popodkreślali całe zdania w jakichś prawicowych tygodnikach (i to takich bardzo prawicowych, na prawo od których jest już tylko ściana) i po prostu nauczyli się ich na pamięć. Ludzie, zacznijcie samodzielnie myśleć. Nie musicie od razu zmieniać poglądów, ale może by tak warto poznać poglądy drugiej strony?

Od czasu do czasu w mediach pojawia się jakiś materiał, zazwyczaj w formie pisanej, który potem jest szeroko komentowany w sferze publicznej, bo na przykład szokuje albo jest z jakiegoś powodu przełomowy. Załóżmy, że jakiś prominentny polityk (piosenkarz, aktor, wszystko jedno) w wywiadzie dla pewnej gazety przyznaje się do popełnienia wyjątkowo ohydnego czynu. Bardzo prawdopodobne, że już na kilka godzin po ukazaniu się tego wywiadu, cała Polska będzie mówiła o tym, jaką szumowiną jest pan XYZ. Część odbiorców zobaczy jedynie krótką informację migającą na pasku na dole ekranu telewizora, inni pewnie przeczytają jakiś komentarz dziennikarza znającego się na rzeczy… Ale ile z tych osób w pierwszej kolejności sięgnie do tekstu źródłowego, czyli tego wywiadu, żeby samodzielnie wyrobić sobie opinię, nie sugerując się oceną innych osób? Powiedziałabym, że garstka – niewielki procent z tych, którzy potem będą na temat całej sprawy wypowiadać się mentorskim tonem. I to jest smutne.

spyware-2319403_1280.jpg

Wróćmy na chwilę do pani z metra. W jej oczach już jestem skreślona (pociesza mnie świadomość, że prawdopodobnie więcej jej nie spotkam). I właściwie dlaczego? Chyba tylko dlatego, że staram się sama myśleć. 

Jeśli podobał Ci się ten wpis – skomentuj, polub post i stronę Rude Okulary na facebooku. Nic tak nie motywuje do dalszej pracy jak reakcja odbiorców 🙂 

 

 

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

One thought on “Lubię cię. Szkoda tylko, że jesteś lewakiem.

  1. Przypomniało mi to lata liceum – w moim domu zawsze czytało się i oglądało różne źródła informacji, a ponieważ przygotowywałam się także do matury z WOS-u, to starałam się być na bieżącą ze wszystkimi stanowiskami politycznymi. Mieliśmy bardzo podzieloną klasę, a dyskusje (a raczej pyskówki) które odbywały się w trakcie zajęć zawsze mocno mnie śmieszyły. Prowokował je nasz nauczyciel i przyglądał się z zaciekawieniem… ja również, choć bardziej pod kątem ciekawego zjawiska społecznego – to fascynujące, jak niektórzy zamknięci na swoje poglądy (ludzie na prawdę całkiem inteligentni!) potrafią bić głową w mur, bo oni wiedzą najlepiej… Z czasem nauczyłam się myśleć, że każdy ma „swoją” rację i słuszność oraz…. że wszystko zależy od dyskursu :D. Dzisiaj trochę oddaliłam się od bijącej na oślep sceny politycznej, łatwiej się żyje :). Pozdrawiam!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s