Lektura, którą powinno się palić

Drogi Czytelniku, wpis ten ma charakter bardzo subiektywny, a autorka, pomimo swoich usilnych starań, pisząc o tym „arcydziele” literatury światowej, jakim rzekomo jest Mały Książę, niestety nie potrafiła opanować negatywnych emocji. Jeśli więc z jakiegoś powodu Mały Książę był Twoją ulubioną lekturą szkolną i nadal zajmuje ważne miejsce w Twoim sercu – przerwij czytanie w tym miejscu. Jeśli natomiast tak jak ja walczysz z odruchem wymiotnym za każdym razem, gdy widzisz tego małego blond-gnojka owiniętego zielonym szalikiem – śmiało, zapraszam do wspólnego hejtowania tej pięknej, pseudofilozoficznej opowiastki, która robi gimnazjalistom wodę z mózgu.

the-little-prince

Może jestem trochę niesprawiedliwa i cyniczna. Może Mały Książę zawiera ważne przesłanie. Może. Co nie zmienia faktu, że nadal uważam, iż powieść Antoine’a de Saint Exupery’ego to słaba książka. Dlaczego?

1.Kreuje pseudointelektualistów

Mały Książę, przynajmniej do tego roku, był lekturą omawianą w gimnazjum. W niejednej szkole poloniści rozwodzili się na temat tej książki przez tydzień albo i więcej, analizując dokładnie postępowanie każdego z bohaterów i dopatrując się głębszego, egzystencjalnego wymiaru w słowach Małego Księcia komentującego rzeczywistość. Tymczasem, Mały Książę nie zawiera właściwie żadnych treści, które trzeba by było interpretować. Wszystkie prawdy, które autor chce nam przekazać o świecie i ludziach, wypowiadane są przez głównego bohatera, chociażby w słynnym zdaniu: Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Co tu interpretować? Można ewentualnie powiedzieć to samo innymi słowami, co nie zmienia faktu, że autor Małego Księcia traktuje czytelników jak osoby nierozgarnięte, którym wszystko trzeba podać na talerzu, bo inaczej nie zrozumieją przesłania całego utworu. Gimnazjaliści jednak, a potem także ludzie dorośli, wyuczeni na pamięć formułek z tej historii (chociażby to słynne: Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś), mają potem nieco zaburzony obraz świata, gdyż wierzą, że całą ludzką moralność można oddać za pomocą tylko kilku prostych zdań. I że świat będzie lepszy, jeśli nie będziemy iść prosto przed siebie, bo w ten sposób nie można zajść daleko. Albo jeśli będziemy wszyscy rysować te cholerne baranki.

tlp_sh_sc0310-sh24728_fin.1.stop_motion.left.00040_wide-2b91dd0ec83c80712f6cf93b5dca8376076de48a-s900-c85

2. Mały Książę jest chamem

Zastanówcie się przez chwilę nad tytułową postacią książki. Co wiemy o Małym Księciu? Jest niewysokim blondynkiem o kręconych włosach, mieszka razem z różą na planetoidzie B-612 i na wszystkich okładkach przedstawiany jest jako chłopiec owinięty powiewającym na wietrze zielonym bądź białym szalikiem, przywodzącym na myśl wzniosłe romantyczne koncepcje. Ideał marzyciela.

Jeśli jednak zastanowimy się nad charakterem Małego Księcia, to czy rzeczywiście jest to postać tak dobra, czysta i nieskazitelna? Chłopak podróżuje z planety na planetę, rozmawia z różnymi napotkanymi ludźmi, na podstawie wymiany krótkiej wymiany zdań pod koniec każdego dialogu zaczyna obrażać, jakby nie było, gospodarzy, po czym leci na inną planetę. Czy jeśli ktoś wbija wam do domu i zaczyna wytykać Wam  wady, uznajecie tę osobę za autorytet moralny, czy raczej macie ochotę wywalić takiego delikwenta za drzwi?

No właśnie.

Apogeum prostactwa nasz Mały Cham osiąga podczas wizyty na Ziemi, gdy przychodzi do ogrodu Róż i na wstępie oświadcza Różom, że są próżne i że w ogóle to on zna ładniejszą od nich wszystkich razem wziętych.

Burak jeden.

littleprince6-master1050

3. Musisz lubić Małego Księcia

Wpisując w google hasło Mały Książę rozprawka czy Mały Książę recenzja, można natrafić na tak sformułowane tematy: Uzasadnij, że Mały Książę to książka, którą warto przeczytać. A co jeśli uczeń, stający przed zadaniem napisania takiego wypracowania, uważa Małego Księcia za gównianą powieść, na którą nie warto marnować czasu?  Czy od razu wstawiać jedynkę osobie mającej takie zdanie czy też podjąć dyskusję z uczniem broniącym swoich racji?

Wydaje mi się, że przyjęło się mówić o Małym Księciu vel. Małym Chamie tylko w samych superlatywach i każde odstępstwo od tej niepisanej zasady jest uważane za niezręczność. Nawet jeśli  nie podoba nam się ta książka, nie powinniśmy się wychylać, bo przecież to jest klasyka, arcydzieło literatury światowej, może my, prości czytelnicy, nie rozumiemy, że piękno słowa tkwi właśnie w jego prostocie?

Gówno. Prawda.

Wydaje mi się, że gdyby zrobić pewne roszady w kanonie lektur szkolnych i na tym etapie edukacji, na którym czyta się Małego Księcia, umieścić chociażby Kubusia Puchatka, przyniosłoby to wszystkim więcej pożytku. Bo Kubuś nie udaje, że jest kimś mądrzejszym niż w rzeczywistości, ma mały rozumek i nie musi się dowartościowywać poprzez wygłaszanie oczywistych prawd o świecie, ubranych tylko w ładne metafory. Kubuś Puchatek przede wszystkim nie udaje książki, którą nie jest – wszyscy wiemy, że to pozycja skierowana do dzieci i nikt nie ma co do tego wątpliwości. Mały Książę pretenduje do roli czegoś z pogranicza baśni dla dorosłych i opowiastki filozoficznej. Moim zdaniem niesłusznie.

Jeśli ktoś z Was również uważa, że Mały Książę nie zasługuje na przypisywany mu obecnie status, dajcie znać w komentarzach. Jeżeli natomiast nadal pozostanę osamotniona w swojej opinii, również możecie coś napisać. Jakoś przeboleję swoje osamotnienia, ale może przynajmniej wywiąże się ciekawa dyskusja 🙂

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

8 thoughts on “Lektura, którą powinno się palić

  1. Ufff… Nie jestem sama! Do tej pory nie spotkałam nikogo, kto miałby odwagę powiedzieć, że ta książka jest, po prostu, słaba. Co prawda, nigdy nie zdeklasuje „Krzyżaków” na pierwszym miejscu mojego rankingu najnudniejszych lektur mojego życia, ale i tak bardzo się nad „tym czymś” wymęczyłam i na pewno nigdy do „Małego Księcia” nie wrócę. Zastanawia mnie tylko jedno: skoro „Mały Książę” i powieści Coehlo oferują nam prymitywną filozofię na żenującym poziomie, dlaczego ten pierwszy jest wychwalany wszem i wobec, a drugiego sprowadzamy do parteru przy każdej okazji? Bądźmy szczerzy, w obu przypadkach książki są jednakowo złe i nie ma czym się zachwycać 🙂

    Polubienie

  2. Mimo ostrzeżeń dotarłam do końca, i nie czuję się w żaden sposób urażona.To bardzo trafne uwagi/stwierdzenia. Sama nigdy nie miałam takich odczuć wobec tej lektury (być może wynikało to z manipulacji nauczycielskiej), ale bardzo lubię czytać czyjeś zdanie, na każdy temat. Odważny i ciekawy wpis! Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s