Czarne białe charaktery – recenzja „Uciekaj”

Ostatnio wybrałam się z mamą do kina. Chciała się rozerwać, zrelaksować, kupiłam więc bilety na Uciekaj! – thriller, bo to przecież taki lekki, przyjemny gatunek, w sam raz na odprężenie po stresującym tygodniu. Nie pytała, na co idziemy, na napisach początkowych przeżyła więc mały szok. Po napisach końcowych wiedziałam już, że pozytywny.

Recenzja nie zawiera spoilerów.

Get-Out-movie.jpeg

Uciekajopowiada historię czarnoskórego fotografa, Chrisa Washingtona (Daniel Kaluuya), który wybiera się ze swoją białą dziewczyną Rose Armitage (Allison Williams) na weekend do domu jej rodziców. Chłopak od początku ma obawy co do tego wyjazdu, Rose nie poinformowała bowiem rodziny o kolorze skóry swojego partnera, twierdząc, że nie jest córką rasistów. Wręcz przeciwnie, jej ojciec (w tej roli Bradley Whitford), gdyby mógł, po raz trzeci głosowałby na Obamę, wydaje się mieć bardzo liberalne poglądy.

Kiedy para zakochanych przyjeżdża do domu państwa Armitage, Chris od początku czuje się bardzo niekomfortowo, choć tak właściwie nie powinien mieć ku temu powodów – rodzice Rose są przecież bardzo przyjaźnie nastawieni, żartują, spoufalają się z nim i nieustannie podkreślają swój wielki szacunek do Afroamerykanów. Cóż z tego, że jako służących zatrudniają czarnoskórych pracowników…

Na tym muszę skończyć zarysowywanie fabuły – nie mogłabym kontynuować streszczenia, jednocześnie nie zdradzając zbyt wiele. Jak łatwo możecie się domyślić, w domu Armitage’ów coś nie gra, a rodzina skrywa pewien mroczny sekret. Jeśli jednak spodziewacie się klasycznego thrillera, w którym w każdej scenie zza drzwi wyskakuje jakiś duch czy, na przykład, ojciec Rose z siekierą – rozczarujecie się. Napięcie budowane jest tutaj za pomocą zupełnie innych środków, wystarczy wspomnieć tutaj o matce Rose (w którą wcieliła się Catherine Keener), która swoim przeszywającym, chłodnym spojrzeniem wpatruje się w głównego bohatera, przy okazji powodując dreszcze u widza. I przez cały ten czas uśmiecha się ciepło. Moim zdaniem, po Danielu Kaluuyi, który z oczywistych względów, miał więcej okazji, by wykazać się przed kamerą, to właśnie Keener stworzyła w tym filmie najlepszą kreację.

mom.jpg

Jak na dreszczowiec przystało, przez cały seans czuć atmosferę tajemnicy i mroku, mimo że, co ciekawe, taki nastrój nie jest wcale budowany przez światło. Duża część akcji rozgrywa się w nocy i w pomieszczeniach, w których dominują raczej jasne barwy, w salonie w kominku wesoło skrzą płomienie, a w gabinecie matki Rose króluje ciepły brąz. Całe napięcie jest budowane przez aktorów i muzykę, która w pewnych momentach może się wydawać trochę zbyt nachalna – tak jakby twórcy chcieli jeszcze dobitniej zasugerować widzom, w których momentach trzeba się bać. To jednak raczej uwaga kosmetyczna, nie zaś wielki zarzut.

Co najbardziej podobało mi się w tym filmie? Paradoksalnie – humor. Nieco czarny (bez skojarzeń), ale zawsze humor. Wydaje się, że trudno wprowadzić elementy komediowe do dreszczowca, a jednak reżyser, Jordan Peele, podołał tego zadaniu. I dobrze – nie da się cały czas prowadzić narracji, grając tylko na tych najwyższych akordach, trzeba czasami spuścić z tonu, by kilka scen potem z powrotem móc zaskoczyć widza. Oczywiście za postać typowo komiczną należy uznać Roda (LilRel Hovery), który, pozostając niejako poza nawiasem tej historii, może znaleźć jakieś powody do żartów. Jednak główny bohater, rzucający śmieszne komentarze nawet w chwilach największej grozy – to prawdziwe mistrzostwo.

Czy polecam? Jak najbardziej. Co więcej, zachęcam Was do pójście do kina, żeby móc przeżyć te emocje, patrząc na wielki ekran. To nie jest głupi film o duchach. To dreszczowiec na miarę naszych czasów.

Ocena: 8/10

maxresdefault (2)

 

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

One thought on “Czarne białe charaktery – recenzja „Uciekaj”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s