Lubimy oglądać głupich ludzi

Chyba nie ma w Polsce osoby, która, intencjonalnie bądź zupełnie przypadkowo, nie obejrzała przynajmniej jednego odcinka z wielu emitowanych obecnie w telewizji seriali paradokumentalnych. W naszym kraju na antenie pojawiły się ponad dekadę temu, stanowiły jednak one tylko fragment ramówek, nie zaś ich główną siłę napędową. Sukces produkcji typu Szkoła czy Trudne sprawy wydaje się dość zaskakujący, nie ma wątpliwości, że seriale te ogłupiają widza, widz jednak ma ten fakt gdzieś – i tak codziennie posłusznie zasiada przed telewizorem, by obejrzeć kolejną odsłonę nieprawdopodobnych historii, które dopuszczalny poziom absurdu przekroczyły już dawno temu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy porównuje się pierwsze seriale paradokumentalne z tymi emitowanymi w roku 2017, można dojść do wniosku, że W11 czy Sędzia Anna Maria Wesołowska były naprawdę produkcjami na poziomie. Zgodnie z definicją podawaną przez Wikipedię, paradokument to gatunek telewizyjny łączący w sobie cechy opery mydlanej i filmu dokumentalnego. Od siebie dodałabym, że jego cechą charakterystyczną jest zatrudnianie przez producenta amatorów, nieposiadających wykształcenia aktorskiego. W11 czy właśnie Sędzia Anna Maria Wesołowska spełniały te warunki, gatunek jednak w ciągu ponad dziesięciu lat przeszedł dynamiczną ewolucję. Obecnie twórcy tego rodzaju seriali mają głęboko w poważaniu dokumentalną stronę produkcji, odrzucając wszelkie znamiona prawdopodobieństwa opowiadanych historii. Przypadki przedstawiane w Szpitalu czy Dlaczego ja? nie mogą się opierać na faktach – trudno uwierzyć, że ludzie są aż tak głupi.

Przykład z ostatnich tygodni – przypadkiem (taaa, jasne…) włączyłam TVN akurat wtedy, kiedy leciała Szkoła. Główna bohaterka, gimnazjalistka, zakochała się bez pamięci w chłopaku, który, a jakże, nie zwracał na nią uwagi. Co więc postanowiła zrobić dziewczyna? Dała mu do wypicia swoją krew z okresu, żeby i on coś niej poczuł. Kiedy to zobaczyłam, stwierdziłam, że coś jest nie tak, że pewna granica głupoty i skretynienia została już przekroczona.

Z punktu widzenia logiki, seriale paradokumentalne nie powinny odnieść takiego sukcesu, jakim cieszą się obecnie na polskim rynku. Mają fatalne zdjęcia i scenografię (zazwyczaj odcinki kręci się w domach wynajętych utworów, w zależności od stacji telewizyjnej, za jeden dzień zdjęć płaci się właścicielowi od 100 do 200zł), aktorzy-amatorzy nie potrafią grać, patrzą się prosto w kamerę, a swoje kwestie wygłaszają tak, jakby recytowali jakiś instrukcję obsługi pralki. Scenariusze są coraz głupsze i prawdopodobnie będą coraz mniej trzymały się zasad prawdopodobieństwa – to chyba nieuniknione, biorąc pod uwagę fakt, że w paradokumentach pokazano już niemal wszystko. Mimo to Szkoła, Szpital, 18+, Dlaczego ja? i inne tego typu produkcje wciąż cieszą się dużą popularnością. Czemu? Nasuwająca się sama odpowiedź, że lubimy oglądać głupich ludzi, wcale nie jest oczywista. Wydaje się, że pobudki są bardziej złożone, w zależności od grupy odbiorców.

Zapewne część osób, w tym ja, ogląda czasami tego typu seriale dla „beki” – na wszystkich innych kanałach lecą reklamy, więc dlaczego nie pooglądać sobie idiotów w czasie prasowania? Wydaje mi się, że nawet ludzie inteligentni, którzy wiedzą, że przecież takie rzeczy jak w Szkole nie dzieją się w realnym świecie, gdy przypadkowo trafią na odcinek tego serialu, na chwilę zatrzymają się, by zobaczyć, co też głupiego wymyślili scenarzyści. I nie ma w tym nic złego.

Kolejna grupa odbiorców to tacy ludzie, którzy, mimo że dostrzegają absurd przedstawianych w paradokumentach sytuacji, namiętnie oglądają kolejne odcinki, żeby się pośmiać. Powtórzę to jeszcze raz – nie ma nic złego w obejrzeniu jednego odcinka Trudnych spraw, kiedy akurat chcemy, żeby coś  nam grało w tle podczas porządków czy rozwieszania prawa. Ale kiedy codziennie spędza się przed telewizorem po kilka godzin (nawet godzina byłaby w tym przypadku marnotrawstwem), nawet dla żartu, nawet dla ciekawości – moim zdaniem to znak, że ma się problem. I z gustem, i z organizacją czasu.

Niestety,  są też ludzie, którzy oglądają jak paradokumenty zupełnie na serio. Gdyby było inaczej, produkcje tego typu nie zajmowałyby aż tyle czasu antenowego. Aby uzmysłowić sobie, o jakich liczbach mowa, warto zerknąć do programu telewizyjnego, zerknijmy na jutrzejszą ramówkę Polsatu:

Polsat, 8 maja

8:00 – Trudne Sprawy 

9:00 – Malanowski i partnerzy 

10:00 – Dzień, który zmienił moje życie

11:00 – Dlaczego ja? 

12:00 – Oszukane 

13:00 – Trudne sprawy 

14:45 – Dlaczego ja? 

16:30 – Na ratunek 112 

17:00 – Gliniarze 

W sumie: 9h seriali paradokumentalnych

Smutne, prawda? Należałoby sobie zadać pytanie: czy telewizja oferuje nam taki ambitny program dlatego, że istnieje zainteresowanie, czy też widzowie oglądają ten bullshit, bo producenci nie mają w zanadrzu nic bardziej wyrafinowanego? Odpowiedź pozostawiam Wam.

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

3 thoughts on “Lubimy oglądać głupich ludzi

  1. Nie mam telewizji, ale post o tych prześmiesznych kreacjach przeczytałam jednym tchem 😀 Aż z ciekawości obejrzę chyba jakiś odcinek. Ostatnio w domu rodzinnym widziałam fragment programu (?) o kobiecie ze wsi i jednej z miasta, które zamieniły się życiem [?!] na kilka dni? Coś w ten deseń. Z jednej strony byłam przerażona, z drugiej zafascynowana. Czy to tego typu produkcje? 🙂 Jeśli tak, to chyba wciągają samą wizualizacją, dialogami… – „Wydepilujemy Pani wąsik”, – „ale ja nie chce, bo to według mnie atrybut kobiecości”… No i jak tu się nie wciągnąć? 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s