Jak Kordian gadał z chmurą – ostatnie powtórki przed maturą

Chociaż jak wiadomo, mieliśmy co najmniej dwóch (a niektórzy twierdzą nawet, że trzech bądź czterech) narodowych wieszczów, dziwnym trafem na liście lektur obowiązkowych znajdują się tylko teksty napisane przez Mickiewicza. Dobrze, że Słowacki tego nie widzi, jego wrażliwe serce mogłoby nie wytrzymać takiej zniewagi. Aby jakoś zrekompensować Juliuszowi ogólny brak poważania i wieczne niedocenianie, postanowiłam pochylić się nad Kordianem i stworzyć fan fiction do tego wielkiego romantycznego utworu. Pomińmy proszę fakt, że w tym momencie powinnam się raczej uczyć… julek

                   Autor: Jakub Dróżdż  Instagram: dr_jacob5

Akcja dramatu rozpoczyna się na przełomie wieku XVIII i XIX w chacie czarownika Twardowskiego (nie mylić z księdzem!), w której Szatan wraz ze swoją świtą zajmują się kreowaniem przyszłych przywódców powstania listopadowego. Ten fragment zawsze mnie zastanawia, jeśli ktoś zna odpowiedź na to pytanie, to bardzo proszę o odpowiedź – dlaczego jakiś zwykły profesor w Atomówkach wrzucając do kotła, maskotki i cukierki, zdołał stworzyć trzy superbohaterki, a sam Szatan, dysponujący przecież dużo większymi możliwościami, powołał do życia nieudaczników, którzy doprowadzili do klęski narodu? W Przygotowaniu nie pojawia się Kordian.

W Prologu nadal brak Kordiana. Pojawia się za to Adam Mickiewicz (przypadek?), po którym Słowacki od samego początku ciśnie, wyzywając go na przykład od tureckich derwiszy (co?). Jego dramat – jego prawo. Jeśli będziecie chcieli kogoś publicznie obrazić, to pamiętajcie, publikowanie kompromitujących wpisów w internecie na niewiele się zda, lepiej wydać jakąś sztukę, wtedy jest szansa, że nawet potomni dowiedzą się o wszystkich przywarach naszego oponenta.

W akcie I nareszcie poznajemy głównego bohatera, który jest nieszczęśliwy z powodu miłości do starszej od siebie Laury, zupełnie nieodwzajemniającej jego uczuć. Chociaż Słowacki słowem nie wspomina o przyczynach jej emocjonalnej oziębłości, wykazujący się chociaż minimalną przytomnością umysłu czytelnik, łatwo może się domyślić, że

Kordian jako żyjący w XIX stuleciu piętnastolatek, raczej nie ma dostępu do środków przeciwtrądzikowych, w związku z czym jego twarz wygląda tak jak wygląda… Nie dość że chłopak jest przybity po samobójczej śmierci swojego przyjaciela, to jeszcze musi cierpieć duchowe katusze z powodu jakiejś tam Laury, która nie rozumie, na czym polega proces dojrzewania. Sługa Grzegorz, chcąc jakoś pocieszyć młodzieńca, opowiada mu bajkę o Janku, który szył psom buty, ale chyba historia nie podoba się Kordianowi, bo nagle postanawia zakończyć swój żywot na tym łez padole. Albo i nie. Tak do końca to nie wiadomo.

Po śmierci, nie-śmierci Kordiana następuje pewna dziura fabularna i nie wiemy, co działo się z głównym bohaterem przez kolejnych kilkanaście lat jego życia. Możemy się domyślić, że niespecjalnie podobało mu się w Polsce, bo wyemigrował do Anglii, gdzie trwoni czas, rozmawiając z dozorcami w parku i czytając dzieła Szekspira na plaży. Potem ni z tego, ni z owego bohater ląduje we Włoszech, Słowacki nie serwuje nam jednak dokładnego opisu italijskich wojaży Kordiana, ogranicza się natomiast do informacji, że młodzieniec zerwał z jakąś Wiolettą, której zależało tylko na pieniądzach. Zaleciało trochę mizoginizmem – w tym dramacie brak jakichkolwiek pozytywnych bohaterek, najpierw igrająca z uczuciami nastolatków Laura, teraz wredna Wiola. Biedny Słowacki. Dobrze, że miał oparcie w mamie.

Po odkryciu nieczystych intencji Wioli Kordian udaje się do papieża, ale ojciec święty okazuje się mniej sympatyczny od papieża Franciszka i tylko denerwuje głównego bohatera swoim brakiem podstawowej wiedzy historycznej i geograficznej. Wkurzony wszechobecnym łajdactwem Kordian stwierdza, że aby się uspokoić, powinien się przewietrzyć, dlatego od razu po opuszczeniu Pałacu Apostolskiego kieruje się w stronę Mount Blanc, myśląc zapewne, że to pierwsza lepsza Korona Litwy czy Górka Szczęśliwicka. Jakoś jednak udaje mu się doczłapać na górę, a żeby nie zmarnować trudu włożonego w całą tę bezsensowną wędrówkę, postanawia machnąć sobie wielki monolog, po którym wsiada na chmurę i odlatuje.

Na tej samej chmurze (albo z przesiadką, znowu Słowacki omija część fabuły i karze się czytelnikom domyślać, co autor miał na myśli) Kordian dociera do Warszawy, w której akurat odbywała się koronacja cara Mikołaja I na króla Polski. Bardzo to rozsierdziło naszego głównego bohatera, który postanawia wziąć udział w spisku koronacyjnym. Spiskowcy spotykają się na starówce, ale okoliczności nie sprzyjają podejmowaniu jakichkolwiek mądrych i przemyślanych decyzji, w związku z czym Kordian stwierdza, że sam dopuści się carobójstwa. Chłopaczyna mdleje jednak przed sypialnią cara, co tylko dowodzi, że bohater romantyczny nie nadaje się do przewodzenia narodowi ze względu na przeciwwskazania zdrowotne (tak właśnie należy napisać w rozprawce).

Zamiast uznać Kordiana za bohatera, wszyscy mają go za wariata. Niedoszły zamachowiec zostaje umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, w którym jako Doktora zatrudniono Szatana. Mefistofeles, zamiast zajmować się leczeniem nowego pacjenta, zaczyna się z niego wyśmiewać, co raczej nie wpływa pozytywnie na stan jego umysłu. W trakcie tej wymiany zdań pojawiają się żołnierze księcia Konstantego, którzy zabierają głównego bohatera na plac Saski, by wykonać tam wyrok śmierci. Chwilę po tym Konstantemu udaje się przekonać cara, by darował młodemu buntownikowi życie (dobry moment na takie rozmowy), a władca łaskawie podpisuje odpowiednie papiery. Nie wiadomo, jak dramat się kończy, bo posłaniec, który ma dostarczyć dokument na miejsce egzekucji, po drodze zatrzymuje się jeszcze na pierogi w Zapiecku, dlatego jest duża szansa, że Kordian został rozstrzelany.

Uczcie się do matury.

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s