Na progu dorosłości

Za chwilę kończę liceum. Dziwne to uczucie – nie wiedzieć, co dokładnie będzie się działo dalej. W najbliższej perspektywie oczywiście mnie i tysiące podobnych mi nieszczęśników czeka egzamin dojrzałości, do którego podobno przygotowywaliśmy się od początku podstawówki (wieść ludowa głosi, że aspirujący do zaszczytnego miana studentów medycyny zaczęli uczyć się już w przedszkolu). I chociaż być może powinnam odczuwać stres przedmaturalny, to jednak większe emocje wywołuje we mnie perspektywa kolejnych miesięcy, które wciąż pozostają owiane pewną nutką tajemnicy. Czy się boję? Trochę. Przede wszystkim jednak jestem podekscytowana tym, co przyniesie, ta bliższa i dalsza, przyszłość.

W momencie, gdy dziecko po raz pierwszy przekracza mury szkoły podstawowej, jego życie wkracza w pewne ustalone ramy, które będą wyznaczać pewną, niemożliwą do zmienienia przez kolejne dziesięć lat, rutynę. Gdy ma się lat osiem czy dwanaście, wiadomo, że po każdym zakończeniu roku przyjdą wakacje, a wraz z rozpoczęciem września trzeba będzie wrócić do szkoły. Oczywiście, będzie się spotykać nowych znajomych i nauczycieli, ale obraz nadchodzących miesięcy właściwie cały czas pozostaje niezmienny. Wydaje się, że takim pierwszym przełomowym momentem jest wybór szkoły średniej, gdyż właśnie wtedy trzeba po raz pierwszy zmierzyć się z pierwszym poważnym samodzielnie podjętym wyborem (no, pod warunkiem, że ma się normalnych rodziców, którzy nie naciskają w kwestii wyboru jakiegoś konkretnego liceum tylko po to, by zrealizować swoje niespełnione ambicje z lat młodości). W rzeczywistości jednak wybór liceum czy technikum jest dosyć mocno ograniczony – wiadomo, że gdzieś papiery trzeba złożyć. Po maturze to już nie takie oczywiste. Młody człowiek otrzymuje nagle tyle wolności, że nie zawsze wiadomo, co z nią zrobić.

Odnoszę wrażenie, chyba zresztą słuszne, że dojrzałość maturzysty sprawdza się dopiero po egzaminach i bynajmniej oceny nie wystawia żadna poważna komisja, ale samo życie. Po prostu. Dostajemy świadectwo maturalne i dopiero potem musimy zmierzyć się ze wszystkimi dorosłymi decyzjami. Czy iść na studia, czy lepiej zrobić sobie gap year, a może od razu pójść do pracy i nie zawracać sobie głowy pierdołami? Na te pytania każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Jasne, niektórym świadomość odpowiedzialności za własne wybory może wydawać się przytłaczająca, no bo przecież jako „ludzie dorośli” nie powinniśmy popełniać błędów. Gówno prawda. Każdy ma prawo do pomyłek. ważne, by po każdym potknięciu podnieść się, wyciągnąć wnioski na przyszłość i iść dalej. Niekoniecznie prosto i po trupach, czasem skręcając, jeśli kątem oka zauważy się jakąś ciekawą możliwość, z której warto by skorzystać.

Jeśli myślisz teraz, drogi Czytelniku, że się wymądrzam, bo „co ja niby mogę wiedzieć o życiu” – pewnie masz dużo racji. Ale wiesz co? Mam zamiar wejść w dorosłość z takim właśnie nastawieniem – z uśmiechem, bez strachu, ze świadomością, że pewne plany zawsze można zmodyfikować. Czy się denerwuję? Trochę tak, ale to raczej takie nerwowe oczekiwanie dziecka, które w wigilię z niecierpliwością czeka na moment, kiedy w końcu rodzice pozwolą mu otworzyć prezenty. Bo życie to taki prezent. Jedna wielka niespodzianka.

Filozoficznie mi się zrobiło. I dobrze.

Maturzystom życzę połamania długopisów na maturze. A do poważnych dorosłych kieruję pytanie – czy Wasze opinie na temat życia bardzo ewoluowały od czasu pisania egzaminu dojrzałości?

na progu dorosłości.jpg

Reklamy
rudeokulary

Autorka bloga rudeokulary.com

2 thoughts on “Na progu dorosłości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s